<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Z dystansem do podróży - Wandering Sparrows</title>
	<atom:link href="https://wanderingsparrows.pl/tag/z-dystansem-do-podrozy/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://wanderingsparrows.pl/tag/z-dystansem-do-podrozy/</link>
	<description>Blog podróżniczy &#124; Fotografia &#124; Filmowanie</description>
	<lastBuildDate>Wed, 27 Feb 2019 06:52:51 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://wanderingsparrows.pl/wp-content/uploads/2018/09/wandering-web-logo.png</url>
	<title>Z dystansem do podróży - Wandering Sparrows</title>
	<link>https://wanderingsparrows.pl/tag/z-dystansem-do-podrozy/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">158551444</site>	<item>
		<title>Szukanie pracy w Australii</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/australia/szukanie-pracy-w-australii/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/australia/szukanie-pracy-w-australii/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wróbel]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 27 Feb 2019 06:52:43 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Australia]]></category>
		<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<category><![CDATA[Z dystansem do podróży]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://wanderingsparrows.pl/?p=2619</guid>

					<description><![CDATA[<p>Znalezienie pracy w Australii wymaga iście anielskiej cierpliwości. Było nam na tyle ciężko coś znaleźć, szczególnie w branży foto/video, że się zbiesiłem i założyłem jednoosobową działalność gospodarczą. Dodając to do faktu, że zostały mi pełne 32 korony na norweskim rachunku, wychodzi że jestem teraz &#8222;międzynarodowym biznesmenem z oszczędnościami za granicą&#8221;. Następna w kolejce jest książka o tym jak dobrze i bogato żyć za 5$ dziennie. Trzymajcie kapelusze. A tak na poważnie to pierwsze 3 miesiące w Brisbane ssały jak polonez zimą. Rozsyłałem CV, chodziłem na spotkania, dzwoniłem i przebić się nie dało przez dziesiątki Australijczyków, którzy pokonywali mnie faktem posiadania obywatelstwa. Dopiero po jakimś czasie udało mi się poznać parę osób dzięki którym realizuję przez ostatnie 2 tygodnie zlecenie za zleceniem. I to chyba najbardziej kocham w tej robocie. W ostatnim miesiącu filmowałem na torze wyścigowym ze środka Ferrari 458, zrobiłem krótkometrażowy psychodeliczny film fabularny, teledysk dla girlsbandu, promo dla nowo budujących się bloków, making of dla pilota serialu telewizyjnego, zdjęcia na weselu, 8 filmów dla agencji migracyjnej i jedną animację. Żeby była jasność: kokosów z tego nie ma, ale robienie tych wszystkich rzeczy uświadomiło mi jak bardzo lubię ten biznes. No, ale przejdźmy do konkretów. Przylatujecie do Australii i szukacie pracy, chcielibyście parę rad na start? Oto one: 1. Nie bądź ciołem, leć do dużego miasta. Zrobiliśmy parę błędów w naszej przeprowadzce do Australii, ale ten był jednym z największych. Przelecieliśmy do Cairns, bo dostałem informację od jedynych dwóch firm, które robią tam wideo, że może były by zainteresowane współpracą. Ostatecznie nie były. Przylecenie do małego miasta sprawia, że na starcie masz pod górkę. Ciężej znaleźć samochód, który nie jest złomem. Polonia jest mniejsza, więc jeśli chcesz poznać rodaków to masz na to mniejsze szanse, jest mniej ofert pracy etc. etc. Przylot do małego miasta podnosi poziom trudności o co najmniej dwa jeśli chodzi o rozpoczęcie przygody z Australią. 2. Znaj portale Twoje, codziennego sprawdzania warte. Niby roboty w XXI w. powinno się szukać przez internet, więc wymienię tutaj wszystkie portale, które warto znać jeśli chodzi o szukanie pracy w Australii: Indeed (paskudnie zaprojektowany, ale są ogłoszenia, średnia ilość odpowiedzi). Seek (ładniejszy kuzyn Indeed&#8217;a, podobna ilość ofert, ale w większości raczej na wypasione stanowiska, jeśli jesteś na W&#38;H to zapomnij). Gumtree (wszystko od samochodów, przez dziwne ogłoszenia o pracę, aż do części do taczek, sporo dziwnych ofert, warto przesiewać, ale parę zleceń mi stamtąd wpadło). Airtasker (portal do zlecania sobie nawzajem małych robót. Można coś znaleźć na start, albo nawet znaleźć zlecenie prowadzące do większej współpracy. Warto, chociaż procent jaki pobierają od zarobków jest skandaliczny). Strony agencji rekrutacyjnych (MLKA, Barcats etc.). Napisałem na starcie, że NIBY roboty powinno się szukać w internecie, bo szczerze nie poznałem nikogo kto dostał pracę z pierwszych dwóch portali. Większość ludzi z którymi rozmawiałem dostało robotę korzystając z pomocy agencji lub agenta (jeśli są bardzo mocno wyspecjalizowani), lub po prostu roznosząc CV po restauracjach, sklepach, budowach i hotelach. Można też wrzucić na Gumtree swoje ogłoszenie, i to przyniosło nam chyba więcej rozmów rekrutacyjnych niż zgłaszanie się na to co już tam wisiało. 3. Wizę swoją zrozum i na jej ograniczenia przystań. Jakieś 90% z Was będzie prawdopodobnie na wizie studenckiej, albo Work &#38; Holiday 462. Wizy te mają pewne ograniczenia. Na pierwszej można pracować określoną ilość godzin tygodniowo, a drugą większość Australijczyków traktuje jako &#8222;backpacker visa&#8221;. Oznacza to w skrócie, że jeśli nie macie największego farta w życiu, a Wasza profesja nie jest tutaj traktowana jak bycie bohaterem na pełny etat (pielęgniarka, kucharz, górnik), to każda &#8222;poważna&#8221; firma będzie zlewała Wasze aplikacje. Jesteście backpackerem i oni nie wiedzą, czy zaraz nie uciekniecie do domu. Zatrudnianie Was na pełny etat do poważnego zadania nie ma sensu. Z drugiej strony jeśli szukacie zatrudnienia w branży turystycznej, lub marzycie o tym, żeby pracować w barze na Outbacku to prawdopodobnie znajdziecie pracę. Pamiętajcie tylko o zrobieniu RSA (pozwolenia na wydawanie alkoholu). Z własnego doświadczenia powiem, że próbowałem walczyć z tym stereotypem i poległem sromotnie. W ostatnich 9 miesiącach byłem na parudziesięciu rozmowach o pracę i w trzech firmach dotarłem do ostatniego, najwyższego etapu i wszystkie 3 firmy zrezygnowały z zatrudnienia mnie ze względu na moją wizę. 4. Facebook Twoim przyjacielem. Tym razem. Polecam dodanie się do wszystkich możliwych grup fejsbukowych związanych z pracą w Twoim regionie. Często pojawiają się tam ogłoszenia, które nie pojawiają się nigdzie indziej i łatwiej też na nie zareagować. Nie muszę wspominać, że jeśli konto biznesmena z Indii wrzuca info o &#8222;niesamowitej okazji&#8221; to nie ma sensu pytać się o szczegóły prawda? I to chyba tyle jeśli chodzi o szukanie pracy w Australii. Wydaje mi się, że tak jak na całym świecie: większość pracy warto znaleźć przez znajomości. Wybrać się na parę spotkań np. Polonii, albo Couchsurfingowych, porozmawiać z ludźmi i popytać. Jeżeli potrzebujecie czegoś na start to moim zdaniem wydrukowanie CV i chodzenie po restauracjach, pubach, sklepach i hotelach to najszybszy sposób na znalezienie zatrudnienia. Uprzedzę tylko, że nie jest to proste i wymaga dużego samozaparcia i silnej woli. Ale tak już wygląda szukanie pracy w Australii. Niemniej trzymam kciuki!A i jak macie ochotę to tu opisujemy naszą przygodę podczas pracy na Outbacku.</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/australia/szukanie-pracy-w-australii/">Szukanie pracy w Australii</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/australia/szukanie-pracy-w-australii/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2619</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Ciekawostki o Australii</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/australia/ciekawostki-o-australii/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/australia/ciekawostki-o-australii/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Sylwia Kempa]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 14 Feb 2019 13:30:29 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Australia]]></category>
		<category><![CDATA[Z dystansem do podróży]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wanderingsparrows.pl/?p=2364</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wszystkie ciekawostki o Australii (przeze mnie roboczo nazywane &#8222;Co w jednym kraju na talerzu, to w innym w kiblu.&#8221;), które tutaj opisuję doświadczaliśmy, bądź mieliśmy okazje zaobserwować. Postaram się uniknąć suchych faktów typu: populacja Australii jest PRAWIE dwa razy mniejsza niż w Polsce, czy „w Australii żyje 60 gatunków kangurów”- takie informacje bez problemu znajdziecie w Wikipedii ;). Ciekawostki „co tam, jak tam” w Australii: 1. Korzystając z publicznych toalet, warto najpierw spuścić wodę, gdyż może COŚ wam wypaść ze spłuczki do ubikacji. Ja na szczęście trafiłam na żaby, ale bywa i tak, że możecie znaleźć węża. Należy być szczególnie ostrożnym na outbacku. 2. Różnice temperatur na outbacku między dniem, a nocą są olbrzymie. Zimą w ciągu dnia temperatura osiąga ok. 30 stopni, za to nocą spada nawet do 2! 3. Każdy stan w Australii ma inne przepisy odnośnie serwowania alkoholu w pubach. Oczywiście jak chcesz pracować w barze, to musisz wcześniej uzyskać certyfikat (RSA) pozwalający ci na „świadome wydawanie alkoholu”. Zdawanie certyfikatu wiąże się z siedzeniem przed komputerem naście godzin i odpowiadaniu na pytania typu: &#8222;Czy można sprzedawać wódkę dziecku jeśli twierdzi, że to dla taty&#8221;. 4. W zależności od stanu, za to samo wykroczenie mandat będzie innej wysokości- zwykle najmniej zapłacicie w QLD, za to najwięcej w NSW.5. Jazda po alkoholu nie jest wykroczeniem, pod warunkiem, że masz mniej niż 0,5 promila w wydychanym powietrzu. 6. Mieszkańcy Północnej Australii starają się nie zostawiać swoich pupili na dworze na noc. Wbrew pozorom nie dlatego, że mogłyby zostać zjedzone przez krokodyle (choć to też się zdarza), a z powodu trujących żab. 7. Weekendowe grillowanie w Australii jest narodowym sportem na równi z footballem. 8. Australijskie (te nie najnowsze) domy, jakościowo przypominają domki dla lalek- w obu przypadkach tylko przez chwile spełniają swoją funkcje, a później coś z nich odpada. 9. Historie o nielimitowanym internecie można porównać do tzw. Złotego pociągu- wszyscy słyszeli, ale nikt nie widział. 10. Australijskie steaki = niebo w gębie! W żadnym odwiedzonym przeze mnie kraju nie jadłam tak dobrej wołowiny. 11. Chodzenie bez obuwia, w miejscach oddalonych od plaży o 1000km, jest całkowicie normalne. Jest też to na tyle popularne, że w niektórych restauracjach można zauważyć znak „ zakaz chodzenia bez butów”. 12. Wizyta u lekarza pierwszego kontaktu kosztuje tyle, ile bilet z Bali do Cairns dla 2 osób. 13. Najpopularniejszym daniem australijskim, które można dostać dosłownie wszędzie, jest steak z puree z ziemniaków i dyni, z kawałkiem kolby kukurydzy. Kukurydza ma chyba spełniać formę sałatki. 14. Obcokrajowca na outbacku można rozpoznać po tym, że jest czysty (hihi). 15. Każdy szanujący się Australijczyk w samo południe jest na lunchu. 16. Jednym z najbardziej dochodowych zawodów dla kobiet jest pielęgniarstwo. Więcej: spotkaliśmy bardzo dużo osób, które ze względu na dochodowość tego zawodu w ostatnich latach się przebranżowiły. 17. Większość australijskich ptaków nie potrafi śpiewać- wydają zwykle dźwięki przypominające charkanie żula. 18. Najpopularniejszym daniem wigilijnym jest pieczony indyk i krewetki. 19. Miasto Brisbane wielkościowo jest tak rozległe jak całe woj. Mazowieckie. 20. W każdym większym mieście jest miejsce, gdzie obok siebie można znaleźć odkryte baseny (nazywane pieszczotliwie przez Aussie: &#8222;Pee-pool&#8221;), brodziki, place zabaw, grille, boiska do siatkówki, które są za darmo i czynne niemalże cały rok. To chyba wszystkie ciekawostki o Australii ode mnie póki co. Jak mieliście okazje zaobserwować coś nietypowego dla Polaka w Australii, to śmiało piszcie! Ciekawa jestem co zwróciło waszą uwagę w tym kraju.Cheers</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/australia/ciekawostki-o-australii/">Ciekawostki o Australii</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/australia/ciekawostki-o-australii/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2364</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Praca na Australijskim Outbacku 2</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/australia/praca-na-australijskim-outbacku-2/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/australia/praca-na-australijskim-outbacku-2/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wróbel]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 10 Feb 2019 11:32:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Australia]]></category>
		<category><![CDATA[Podróże na luzie]]></category>
		<category><![CDATA[Z dystansem do podróży]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wanderingsparrows.pl/?p=2335</guid>

					<description><![CDATA[<p>Po ostatnim wpisie widać, że podobają Wam się aktorzy występujący w naszej małej miejscowości na Australijskim outbacku (NASA ponoć płaci wszystkim w Australii, chłopaki jeśli to czytacie: czekamy na przelew). Dziś pozwolę sobie opowiedzieć jeszcze parę historii prosto z outbacku. Warto zacząć od Kopciuszkowego wydawania dań, gdyż system pracy naszej gwiazdy zasługuje jedynie na słowa uznania. W przerwie od fajki na pracę, Kopciuszek zazwyczaj biega po kuchni jak kurczak po dekapitacji. Pięć palników odpalonych, tylko jeden zajęty, jakaś ryba leży na blacie, a we frytkownicy pływa zagubiony kawałek steka. W rezultacie, fakt, że cokolwiek wydajemy zakrawa na cud. Jednak, gdy już coś wyjdzie z kuchni, wtedy właśnie zaczyna się taniec pt. Kto to k**wa brał? Polega on na tym, że Kopciuszek wychodzi z kuchni i krzyczy np. Rump steak i frytki! I masz do 5 sekund na reakcję. Nie ma znaczenia, który byłeś w kolejce, czy miałeś numerek czy nie, czy twoje zamówienie było z ziemniakami zamiast frytek. To jest Sparta. Reaguj, albo nie będziesz jadł. Ktoś właśnie płaci za obiad, który dosłownie 3 sekundy temu zamówił. A ja wyczuwam za moim ramieniem zapach tutejszych „męskich”.&#8211; Bierzesz kurczaka z serem? &#8211; pyta Kopciuszek z parującym talerzem w ręce przeszywając delikwentkę wzrokiem.&#8211; Ttaak- odpowiada zdezorientowana klientka.&#8211; Masz- rzut talerzem na ladę &#8211; smacznego- dorzuca łaskawie i wraca do wściekłego miotania się po kuchni. Klienci którzy chcieliby w takiej sytuacji ponarzekać zostają przez naszą kucharkę skierowani litościwie (zawsze w opcji jest łopata i dół- patrz poprzedni wpis) do Grażyny. Miłościwie nam panująca Grażyna przybiera minę Pani z dziekanatu, czyli taką, która ma Ci uświadomić, że jesteś nędznym robakiem, który właśnie doświadcza jedynego prawdopodobnie w życiu spotkania z antropomorficzną personifikacją wszystkich boskich cech. &#8211; Bo rozumie pani, to nie to, co ja zamawiałem &#8211; tłumaczy klient, który ewidentnie nie chce awantury i cały czas naiwnie myśli że problem może być rozwiązany &#8211; ja chciałem ziemniaki, a dostałem frytki i miałem nadzieję&#8230; &#8211; milknie pod miażdżącym spojrzeniem Grażki.&#8211; Czy dostał pan jedzenie? &#8211; pyta królowa, po przedłużającej się ciszy.&#8211; Tak, ale ja w ogóle nie chciałem sałatki, tylko warzywa i sos, nie, nawet sosu nie chciałem! &#8211; rozpaczliwie wypomina klient patrząc w talerz.&#8211; Czyli nie wie pan, co pan chciał, a czego nie?&#8211; Nie, No przecież wiem&#8230;&#8211; Nie wygląda to w ten sposób &#8211; Grażyna znalazła słaby punkt i klient czuje się zupełnie skołowany.&#8211; To ja może to zjem&#8230; &#8211; Tak myślałam. Większość jednak godzi się ze swym losem jako że Australijski interior jest duży, a ludzkie ciało zupełnie małe i łatwe do ukrycia. Nie żeby ktoś komuś tutaj groził. Po prostu w powietrzu wisi taka niewypowiedziana możliwość wąchania kaktusów od dołu. Z drugiej strony we dni w które w kuchni chochlę pierwszeństwa dzierży John posiłki wydawane są o czasie i zwykle po kolei. W sumie niewiele złego mogę powiedzieć o Johnowym gotowaniu od momentu, w którym przestał wsadzać palec w czyjeś ziemniaki, żeby sprawdzić czy są odpowiednio ciepłe. John, za to, wydaje się, że czerpie energię życiową ze wkurzania innych organizmów białkowych (boję się napisać, że innych ludzi, bo implikowało by to, że John również jest człowiekiem). Zwykle jeśli nie próbuje sprowokować nas, to obiera sobie za cel jakiegoś nieświadomego klienta i zaczyna swoją tyradę. Nie wiem czy wiecie, ale wszystko co nie jest Australijskie jest w najlepszym wypadku głupie, a każdy kto nie jest Australijczykiem jest nierobem. Wyjątkiem jest Teksas, w którym nadal można strzelać do ludzi i Nowa Zelandia, która w Johnowym umyśle jest takim upośledzonym bratem Wielkiej Australijskiej Potęgi. Swoją drogą, Australia powinna wreszcie zacząć bombardować każdego, kto jest w jakimkolwiek stopniu inny niż nasz bohater. I nie ważne czy jesteś gejem, hindusem, czy po prostu nie lubisz lodów czekoladowych. Jak tylko John zdobędzie władzę będziesz płonął na stosie. Poza tym piłka nożna to najgłupszy sport na świecie i nijak ma się do sławnego wszędzie australijskiego footbolu. W dyskusji z Johnem od początku wiesz, że trafiłeś na mur. Nawet jeśli uda Ci się go przegadać to i tak będzie miał ostatnie słowo, gdy zanurzy kciuka w Twoim puree. Mam nadzieję, że Wy bawicie się świetnie, bo my już nie możemy się doczekać przyszłego piątku, gdy wskoczymy do Beci i oddalimy się zarówno od kopciuszkowego dołu jak i johnowego stosu, a praca na Australijskim outbacku zostanie daleko za nami.</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/australia/praca-na-australijskim-outbacku-2/">Praca na Australijskim Outbacku 2</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/australia/praca-na-australijskim-outbacku-2/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2335</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Praca na Australijskim Outbacku</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/australia/praca-na-australijskim-outbacku/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/australia/praca-na-australijskim-outbacku/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wróbel]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 10 Feb 2019 11:15:43 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Australia]]></category>
		<category><![CDATA[Podróże na luzie]]></category>
		<category><![CDATA[Z dystansem do podróży]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wanderingsparrows.pl/?p=2330</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jak pierwszy raz usłyszałem, że moglibyśmy pracować na outbacku (pustynia w środku Australii) to uznałem to za świetny pomysł. Z paru powodów. Po pierwsze ciężko o lepszą piwno-kowbojską historię barową, niż tą zaczynającą się od „kiedy pracowałem w barze na pustyni&#8230;”, po drugie, taka robota liczy się do 88 obowiązkowych dni które musimy przepracować do naszej następnej wizy, a po trzecie, no cóż, jestem wielkim fanem zarabiania kasy, szczególnie jak w promieniu 200 km nie masz gdzie jej wydać. Nie spodziewałem się jednak, że praca w tak prestiżowym miejscu zamieni się w komedio-dramat z wątkami trillerowym. Postaram się przytoczyć parę anegdotek. Tło: mieszkamy w Kynunie (populacja oficjalna: 20 osób, populacja rzeczywista: 12, najwyraźniej pytanie się o brakująca ósemkę jest źle postrzegane). Oprócz naszego motelu/jadłodajni/campingu/baru-mordowni, na stanie 6 domów i stacja benzynowa. Do najbliższego miasta (przez miasto Australijczycy rozumieją zbiór domów gdzie oprócz motelu i stacji jest też monopolowy) w jedną stronę 187 km w drugą 165 km. Zasięg mamy od zeszłego wtorku. Bohaterzy akcji: Menedżer/kucharz/zabijaka nazwijmy go John. Były policjant i żołnierz, człowiek który potrafi całkowicie z ópy zacząć kopać kosz ponieważ nie trafił do niego papierkiem. Duży fan Trumpa, chociaż uważa, że Donald zbyt powściągliwy, a mur jest za niski. Nienawidzi wegan. Menadżerka/gwiazda nazwijmy ją Grażyna. Grażyna ma 54 lata, ale równie dobrze mogła by mieć 40 lub 60. Jest żywym dowodem na to, że panie produkowane przez PKP i pocztę polską są eksportowane za morze i prawdopodobnie robią połowę naszego PKB. Grażyna jest domowym detektywem („tu była gąbka! Ktoś ją na pewno ukradł!”) i charakterem pasuje do Johna. Jak już kosz polegnie z powodu Johnowej złości to Grażyna będzie go kopać z powodu tego, że leży w nieodpowiednim miejscu. Tipsy i wściekła ruda fryzura są rzeczami, których nie muszę wspominać, nie? Kucharka/sprzątaczka/mędrzec życiowy Przychodzi raz na jakiś czas. Nazwaliśmy ją Kopciuszek z powodu chmur dymu które majestatycznie kręcą się w jej orbicie. Ten sam rocznik co Grażyna, ale z powodów różnych wygląda raczej na 70+. Kopciuszek rzuca mięsem tak gęsto, że oba tutejsze psy zaczynają się ślinić na jej widok. Przesympatyczny człowiek którego największym obecnym zmartwieniem jest to, że klienci bezczelnie nie życzą sobie w jedzeniu popiołu z fajek. Nienawidzi ludzkości. Kowboje Nasi głowni klienci. Oprócz tych podróżników, którzy akurat z ewidentnym zagubieniem wypisanym na twarzy przekraczają nasz próg w poszukiwaniu czegokolwiek do picia na tej pustyni. Kowboje wpadają zazwyczaj na śniadanie (piwo) i na kolacje (2 piwa plus niekończąca się runda rumów z cola). Po obu posiłkach oczywiście jeżdżą samochodami, bo najbliższy policjant jest w „mieście”. I to tyle. Więcej aktorów nie ma. Anegdota 1: Kuchnia. Kopciuszek smaży steka.&#8211; A wiesz, zdechł mi pies wczoraj.- zagaił Kopciuszek radośnie.&#8211; O przykro mi.&#8211; Eee mam jeszcze jednego, tylko zobacz jakie mi się pęcherze od łopaty zrobiły &#8211; (konsternacja)&#8211; No musiałam głęboko kopać, żeby ten drugi nie wykopał i nie zeżarł. &#8211; w zamyśleniu zaczęła dźgać mięso. &#8211; głęboko&#8230; i dużą dziurę, jak na człowieka&#8230; heh!Mentalna notatka: nie denerwować Kopciuszka. Anegdota 2: Zgodnie z prawem nie możemy podawać alkoholu przed 10, więc punkt 10 otwieramy bar. Przed drzwiami czeka już babcia. Z serii takich co prawdopodobnie mają 90 lat, ale gdzieś koło 50tki postanowiły się tym nie przejmować. Super ciemne RayBany odwracają się błyskawicznie w stronę uchylonych drzwi.&#8211; Wreszcie! &#8211; uśmiecha się &#8211; podwójna wódka, woda gazowana i burger z bekonem. Sylwia nalewa „drinka”, a ja idę ogarnąć jedzenie. Babcia chce się podzielić wiedzą ewidentnie:&#8211; Niby nie mogę ale tak lubię, poza tym kto mi zabroni! Anegdota 3: Siedzi dwóch nieźle dziabnietych już kowbojów i prowadzą trochę przydługą już rozmowę na temat jedyny możliwy w Kynunie: bydło.&#8211; A ja to mam szezidziesiat i szmery i piętnaście &#8211; mówi jeden totalnie bez sensu.&#8211; A ja mam taką jedną krowę co muczy i muczy, taka głośna jest że ho! &#8211; dodaje drugi, oczywiście kompletnie nie zwracając uwagi na oburzenie towarzysza, który najwyraźniej zaczynał jakąś historie. Zatrzymuje się na chwilę i patrzy w sufit, żeby przypomnieć sobie o co mu chodziło. &#8211; tak śpiewa prawie że, wiesz? I czarna zupełnie. To jej daliśmy takie imię, żeby pasowało: Beyonce! Mieszkanie na outbacku jest ewidentne jedną z najdziwniejszych rzeczy jaka nas spotkała. John, Grażyna i Kopciuszek jeszcze powrócą jeśli wyrazicie takie życzenie. Tu możecie zobaczyć drugą część</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/australia/praca-na-australijskim-outbacku/">Praca na Australijskim Outbacku</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/australia/praca-na-australijskim-outbacku/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2330</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Zlot czarodziejów</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/przemyslenia/podroze-na-luzie/zlot-czarodziejow/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/przemyslenia/podroze-na-luzie/zlot-czarodziejow/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wróbel]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 12 Oct 2018 08:57:13 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Podróże na luzie]]></category>
		<category><![CDATA[Z dystansem do podróży]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wanderingsparrows.pl/?p=2373</guid>

					<description><![CDATA[<p>Prawie tydzień mi zeszło na przetrawieniu rzeczywistości, ale muszę się z Wami podzielić jedną historią, dlatego temat dnia to zlot czarodziejów. Trzymajcie czapki, bo będzie lekko kosmicznie. Zacznijmy od tego, że cały czas szukamy zleceń i roboty. No i czasem wpadają takie losowe rzeczy. Nagrywałem już 60 minut śpiewu dla Jezusa, trenera szarych komórek, a w zeszły weekend trafiłem na konwent Bitcoina. I nawet spoko, bo wreszcie coś tam się dowiedziałem o kryptowalutach. Niemniej moja robota polegała na tym, że filmowałem &#8222;małą salkę&#8221;. Wiecie jak to jest- na głównej scenie Bruno Mars cały w bieli, a w małej salce alternatywny rock z Obornik Śląskich (pozdro600). Jako, że kryptowaluty szczycą się tym, że są wolne od jakichkolwiek regulacji rządowych przyciągają do siebie sporo dziwnych, super-antrządowych-in-your-face ludzi. A tacy zazwyczaj mają TEORIĘ. I pal licho jak chodzi o to, że agencje podsłuchują ludzi (no jasne, że podsłuchują, mają przecież sporo wolnego czasu, też bym na ich miejscu podsłuchiwał). Jednak przez weekend nasłuchałem się takich tworów, że włosy na częściach człowieka oddalonych od głowy się jeżą. Zlot czarodziejów musi się zacząć od dobrej epoki, więc: Zacznijmy od tego, że średniowiecza nie było. Nie było i już. Tak naprawdę to jakieś tajemnicze siły (tu możecie wpisać zazwyczaj rząd USA) postanowiły utworzyć średniowiecze. A dlaczego nie było? No bo przecież w Australii nie ma budynków starszych niż 100 lat! Pan głoszący tę tezę nawet zebrał kasę od darczyńców i wybrał się do Europy. Z dumą pokazywał zdjęcie jak dotyka „zamku we Francji” i stwierdził, że jego profesjonalnym okiem zamek nie był starszy niż 200 lat. Flip polega na tym, że moim zdaniem na zdjęciu było Notre Dame. Przechodzimy od średniowiecza do starożytności (jesteśmy tak szaleni, że nie obowiązuje nas continuum). Otóż mamy międzynarodowy spisek mający na celu ukryć fakt, że od czasów starożytności ludzkość jest w posiadaniu robotów. Tak, dobrze słyszeliście, Kelopatra śmigała w asyście metalowej armii, a w zasadzie nawet androidów. Jakie dowody ma nasz nowy prezenter? Piramid nie dało się zbudować za pomocą ludzkich rąk! To już. Nic więcej. Piramidy są dowodem na istnienie robotów od zawsze. Musicie jakoś to przetrawić. Trzecią teorią z wora 17 świetnych, powalających prezentacji, będzie Pani, która twierdziła, że udowodniła, że każdy człowiek ma pole magnetyczne dokładnie takie jak nasza matka ziemia. Pani potwierdziła swoje przypuszczenia poprzez nagrywanie w slowmo ludzi, w których rzucała magnesami. Zachowałem się dość mało profesjonalnie i dołączyłem do grona rozchichotanych głosów, gdy Pani pokazała nagranie w którym „obiekt” ewidentnie próbował uniknąć rzucanych w jego kierunku sporych bryłek (niech powstanie pierwszy, który na rzecz nauki chciałby dostać 300 gramowym magnesem). W każdym razie Pani Doktor udowodniła, że w związku z sukcesem swojego programu, niewątpliwie magnes działa na ludzi. Jeszcze nie wiadomo co robi, ale kuracja tygodniowa kosztuje 3800 dolarów. Tylko jedna osoba zapisała się po prezentacji. A tak poważnie: dało mi do myślenia dopiero, gdy osoba zajmująca się obsługą techniczną powiedziała, że może faktycznie coś z tym średniowieczem jest nie tak. Na pytanie czy kolega był kiedykolwiek w Europie dostałem odpowiedź, że nigdy nie opuścił Queensland. Mój naukowy dowód z tego: podróżujcie. Nie będzie Was tak łatwo wkręcić.A zlot czarodziejów warto zobaczyć, ot żeby poszerzać horyzonty chociażby. 😉</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/przemyslenia/podroze-na-luzie/zlot-czarodziejow/">Zlot czarodziejów</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/przemyslenia/podroze-na-luzie/zlot-czarodziejow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2373</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Listopad w Polsce</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/przemyslenia/listopad-w-polsce/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/przemyslenia/listopad-w-polsce/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wróbel]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 16 Nov 2017 05:10:33 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia Podróżoholika]]></category>
		<category><![CDATA[Z dystansem do podróży]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.xpresstour.pl/?p=1808</guid>

					<description><![CDATA[<p>Eh, Listopad w Polsce. Na takie warunki jak za oknem to tylko znalezienie zaginionej karty SD z Tajlandii pomaga. Grudzień, taki ze świętami i śniegiem to ja rozumiem. Usiąść przy kominku z kawą zawierającą taką ilość kofeiny, że tylko krok dzieli ją od wyjścia z kubka i popełznięcia w świat. Siedzieć i patrzeć przez okno jak kot brnie przez śnieg z miną pt. „Po co mi to było?! W łapy zimno, w ogon zimno”. Taka zima to spoko. Akceptuję. Październik też zwykle nie jest zły. Jeszcze parę ciepłych dni się trafi. Takich, że może i krótkie spodenki z bluzą wejdą. Trochę zmarznę, ale lata tak łatwo nie oddam. Poza tym złota Polska jesień, grzybobranie i od biedy wieczorny grill albo ognisko. Nie ma czego się czepić, bardzo kulturalny miesiąc. Jednak jak tylko daleko mogę sięgnąć pamięcią, gdy zaczyna się Listopad, wszystko trafia szlag. Ostatnio wyjątkowo coś mu się pomyliło i jedną niedzielę odpuścił, ale od paru dni dzielnie nadrabia. Nie wiesz, czy pada, czy nie, bo to w zasadzie nie deszcz, tylko&#8230; skroplone powietrze czy coś. Trzeba się cholernie zaprzeć, żeby pchać cokolwiek do przodu, bo jak człowiek nie przyjmie z rana kilo koksu, zapitego trzema Red Bullami, to nie może wyrzucić z głowy wizji zakopania się w barłogu, coby tylko nos wystawał. Niemniej sprawy toczą się pozytywnie. Byłem w Urzędzie Miejskim Miasta Wrocław i zostawiłem tam ustną pochwałę. Całkowicie zasłużoną. Tak szybko i miło jeszcze nigdy niczego nie załatwiłem. Mam nowy dowód, Pani Grażynka machnęła formalności w parę minut i nawet się uśmiechała. Na nowym dowodzie wyglądam, jakbym sprzedawał dywany na targu w Tabrizie, czyli zgodnie ze stanem rzeczywistym. Byłem też w Urzędzie Skarbowym, gdzie dowiedziałem się, że muszę zapłacić, żeby oni wystawili mi zaświadczenie, że oddaję im pieniądze w odpowiednim czasie. Jak się można domyślić, tam pochwały już nie zostawiłem. Ogólnie rzecz biorąc, sprawy toczą się pozytywnie i jest spora szansa, że jeszcze w Grudniu gdzieś ruszymy. Czyli niestety ten Listopad w Polsce przeżyć musimy.</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/przemyslenia/listopad-w-polsce/">Listopad w Polsce</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/przemyslenia/listopad-w-polsce/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1808</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Dziwactwa krajowe</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/przemyslenia/dziwactwa-krajowe/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/przemyslenia/dziwactwa-krajowe/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wróbel]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 13 Feb 2017 08:19:35 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia Podróżoholika]]></category>
		<category><![CDATA[Z dystansem do podróży]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.xpresstour.pl/?p=1678</guid>

					<description><![CDATA[<p>O tym czym są dziwactwa, z podziałem na kraje, ale bez kategoryzacji. I o tym, że posiadanie dziwactwa jest spoko, i że niezależnie od tego czy chodzi o kraj czy o człowieka to właśnie to sprawia, że jesteśmy wyjątkowi (trzeba tylko uważać, żeby nie być za bardzo).</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/przemyslenia/dziwactwa-krajowe/">Dziwactwa krajowe</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/przemyslenia/dziwactwa-krajowe/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1678</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Tajskie krewetki prosto z marketu</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/tajlandia/tajskie-krewetki-prosto-marketu/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/tajlandia/tajskie-krewetki-prosto-marketu/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wróbel]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 01 Feb 2017 18:35:40 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Tajlandia]]></category>
		<category><![CDATA[Z dystansem do podróży]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.xpresstour.pl/?p=1664</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dlaczego Tajskie krewetki są super oraz o Paniach na targu, które jednym okiem są w stanie ocenić pojemność jedzeniową człowieka</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/tajlandia/tajskie-krewetki-prosto-marketu/">Tajskie krewetki prosto z marketu</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/tajlandia/tajskie-krewetki-prosto-marketu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1664</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Zło z internetowego forum</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/przemyslenia/zlo-z-forum/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/przemyslenia/zlo-z-forum/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wróbel]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Nov 2016 08:55:03 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia Podróżoholika]]></category>
		<category><![CDATA[Z dystansem do podróży]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.xpresstour.pl/?p=1554</guid>

					<description><![CDATA[<p>O forum jako takim, i o tym dlaczego nie nadaję się do przeszukiwania grup facebookowych. Oraz o pająkach które powinny być wolne i aktywistach na rzecz tychże.</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/przemyslenia/zlo-z-forum/">Zło z internetowego forum</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/przemyslenia/zlo-z-forum/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1554</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Pisanie książki i kodeks moralny</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/przemyslenia/pisanie-ksiazki-i-kodeks/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/przemyslenia/pisanie-ksiazki-i-kodeks/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wróbel]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 17 Mar 2016 10:43:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[Z dystansem do podróży]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.xpresstour.pl/?p=1528</guid>

					<description><![CDATA[<p>O rzeczach dla mnie ważnych. I o tym dlaczego funkcjonuję jak funkcjonuję, a nie funkcjonuję inaczej. I trochę o Obornikach Śląskich i kodeksie moralnym.</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/przemyslenia/pisanie-ksiazki-i-kodeks/">Pisanie książki i kodeks moralny</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/przemyslenia/pisanie-ksiazki-i-kodeks/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1528</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
