<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Francja - Wandering Sparrows</title>
	<atom:link href="https://wanderingsparrows.pl/category/miejsca/europa/francja/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://wanderingsparrows.pl/category/miejsca/europa/francja/</link>
	<description>Blog podróżniczy &#124; Fotografia &#124; Filmowanie</description>
	<lastBuildDate>Sun, 24 Feb 2019 10:56:27 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://wanderingsparrows.pl/wp-content/uploads/2018/09/wandering-web-logo.png</url>
	<title>Francja - Wandering Sparrows</title>
	<link>https://wanderingsparrows.pl/category/miejsca/europa/francja/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">158551444</site>	<item>
		<title>Wyprawa dookoła Europy EXT 2011 Odc 20: Francja ponownie</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/europa/francja/ext-2011-odc-20-francja-roznosci-pod-namiotami/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/europa/francja/ext-2011-odc-20-francja-roznosci-pod-namiotami/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wróbel]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 12 Aug 2011 21:18:34 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Francja]]></category>
		<category><![CDATA[Monako]]></category>
		<category><![CDATA[EXT 2011]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.xpresstour.pl/?p=397</guid>

					<description><![CDATA[<p>Francja, część druga, powrót. Pierwszy nocleg spędziliśmy nad cudownym jeziorem. Oczarowała nas czysta woda i wspaniałe gwiazdy na nocnym niebie. Wszystko było by super gdyby nie jeden malutki, maciupeńki szkopuł, który zainspirował nas do stworzenia nowego portalu www.kupaprzynamiocie.eu (domyślcie się). Wraz z następnym przystankiem cofnęliśmy się w czasie wprost do średniowiecznego zamku w  Carcassone. Szybki śniadaning na murach i zwiedzanie niesamowicie klimatycznych uliczek pozwoliło nam się na chwilę poczuć jak na w zamku Jana z Nottingham. Jeszcze tego samego dnia poznaliśmy dwóch Francuzów z którymi spędziliśmy wieczór pijąc soki rozmawialiśmy o filozofii w języku, pieszczotliwie nazwanym &#8222;frangielskim&#8221; (migowym?!). Impreza odbyła się na parkingu plażowym, przy którym nota bene znajdował się spożywczy &#8211; rano bagietki ochoczo same wskoczyły nam do busa! W tym samym czasie trawiły się w naszych jelitach frytki + jedna zbłąkana paróweczka z dnia wcześniej, a Monia (po traumatycznych przeżyciach) wyszła z pomysłem na kolejny portal www.zdechlykotpodnamiotem.eu (tak, tu też możecie się domyślić o co chodzi). Na każdym wyjeździe przychodzi czas na wysłanie kartek do znajomych. Francja była tym miejscem z którego większość naszej rodziny i znajomych dostała ich kartki. Pocztówki o których mowa nie były zwykłymi pocztówkami. Każda starannie dobrana miała niebanalne przesłanie a czasem i zaproszenie. Yes! Yes!!,Yes!!! You are next &#8211; powiedział osioł patrząc się przez lunetę na półnagą dziewoję. Większość kartek poleciała z Marseilles, gdzie poza zwiedzaniem portu odwiedziliśmy pocztę. Następnego dnia pojechaliśmy do zoo. Nie był to normalny ogród zoologiczny. Saint Tropez to miejscowość wszystkim i dużym i małym i chudym i grubym, no dosłownie każdemu, dobrze znana.  Chodzi się tutaj po głównym deptaku i obserwuje jak właściciele olbrzymich jachtów przycumowanych w porcie żyją i funkcjonują na swoich łódeczkach. Skąd zdanie o ogrodzie zoologicznym? Bo i miejscowość wyglądała jak zoo. Przynajmniej dla nas: po jednej stronie mamy ludzi chodzących po nabrzeżu, a po drugiej super-bogaci właściciele jachtów wyglądają zza zahartowanego szkła. Gdy dorzucimy jeszcze obsługę łodzi, która przynosi wszystko właścicielom do ich „sanktuarium&#8221; mamy zoo w pełnej krasie. Następna na naszej liście była Nicea. Trzeba przyznać, że Nicea jest to ładne miasto z tramwajami jeżdżącymi po trawie (dokładnie pomiędzy torami jest pięknie przystrzyżona murawa). Czemu nikt w Polsce na to nie wpadł… nie wiem?! Przechadzając się po pięknych małych deptakach doszliśmy do najlepszej lodziarni we Francji gdzie, każdy wybrał sobie po 2 finezyjne smaki. Nie pamiętam dokładnie co jadłem… jedno wiem &#8211;  Monia zjadła mydło (lody o smaku jaśminu). Następny przystanek tak dla urozmaicenia zrobiliśmy w innym kraju. Już nie Francja, a księstwo Monaco. Zaopatrzeni w wina i sery lawirowaliśmy wokoło pięknych wieżowców usytuowanych na skalistym zboczu. Przejechaliśmy busem po torze formuły 1 (czasy zbliżone do tych Kubicy), a następnie rozłożyliśmy się na murach zamku gdzie oglądając przepiękny widoki zjedliśmy kolację.</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/miejsca/europa/francja/ext-2011-odc-20-francja-roznosci-pod-namiotami/">Wyprawa dookoła Europy EXT 2011 Odc 20: Francja ponownie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/europa/francja/ext-2011-odc-20-francja-roznosci-pod-namiotami/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">397</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Wyprawa dookoła Europy EXT 2011 Odc 13: Bordeaux, wydmy i pamiątki</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/europa/francja/ext-2011-odc-13/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/europa/francja/ext-2011-odc-13/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wróbel]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 25 Jul 2011 20:27:01 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Francja]]></category>
		<category><![CDATA[EXT 2011]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.xpresstour.pl/?p=379</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dotarliśmy do Bordeaux! A tak w ogóle: Francja. Piękny kraj. Gdyby nie Francuzi. Nie, żarty, żartami, ale poważnie chyba możemy powiedzieć, że wszystkich nas Francja zaskoczyła na plus. Piękny, niesamowicie zadbany i poukładany kraj, z olbrzymią ilością zabytków praktycznie w każdym większym mieście. Oczywiście musicie wziąć pod uwagę, że: Nie jesteśmy obiektywni. Tutaj wino kosztuje ok 1 euro, a pyszny, wielki Brie 1,40 euro (co po dodaniu bagietki za 39 centów i oliwek daje amejzing obiad). Tak, nadal nie jesteśmy obiektywni i to właśnie z tego powodu. Ale, ale, lećmy po kolei. Po wyjeździe z Paryża zawitaliśmy do Chartres, gdzie zobaczyliśmy piękną katedrę z XIII wieku. Zebraliśmy się bardzo, bardzo szybko z tego miejsca, gdyż jedyną opłatą parkingową jaką uiściliśmy było wrzucenie za szybę naszej magicznej karteczki, która pozwala nam parkować gdzie dusza zapragnie w całej Europie (no może nie wszędzie, ale o tym za chwilę). Karteczka ta głosi: „We stopped here only for 7 minutes. Our phone number: XXXXXXX. Sun is for you&#8221; I narysowane jest słoneczko, niestety przez Kasię, toteż „jakość” jest odpowiednia do umiejętności rysownika (będę miał przerąbane za ten tekst). Niestety szybko się okazało, że francuscy policjanci są odporni na urok naszej karteczki. Złośliwi powiedzieli by, że to dlatego, że nie rozumieją co tam jest napisane. Nie jesteśmy złośliwi. Z Chartres przejechaliśmy tego samego dnia do Nantes (wjeżdżając do miasta oczywiście nie mogliśmy odpuścić puszczenia piosenki Beirutu na max). Nantes to bardzo ładne miasto. Posiada strasznie ładne tramwaje (gdybyśmy nie zabrali ze sobą na wyjazd Pitera to umknęło by nam tyyyyyyyle szczegółów z każdego miasta, że strach! (przyp: Strach się przeraził i popiskując z cicha pobiegł do kąta)), przepiękną architekturę, i niesamowite klimatyczne zamczysko w centrum. Jednak pomimo niewątpliwych uroków miasta, nie zdobyliśmy tam noclegu, więc jeszcze w nocy przesunęliśmy się nad wybrzeże. I tu nie warto wspominać gdzie trafiliśmy. Było to miasto, która da się spotkać nad każdym wybrzeżem, w każdej części globu. Takie miasto, które jest wypełnione po brzegi (ba! Nawet bardziej niż po brzegi) chińskimi towarami wakacyjnymi. Możesz kupić wszystko i to nawet w środku nocy. Panowie, którzy chodzą po ulicach i sprzedają markowe okulary D&#38;G jakoś nie przejmują się brakiem słońca, przed którym miały by chronić ich produkty. Można kupić ręczniki w dalmatyńczyki, Barbie. „nie, nie kupujemy ręcznika z małą syrenką, nie jesteś już na to trochę za duży Piter?” Słowem wszystko to co można dostać u nas w Łebie. Nawet tłum podobny. Przespaliśmy się na parkingu dla camperów i następnego dnia po pierwszym plażowym poranku (yes! Yes! Yes!) pomknęliśmy dalej. Dotarliśmy jakieś 30 km od naszego następnego miejsca do odwiedzenia czyli Bordeaux i tam przenocowaliśmy na parkingu nad rzeką. Bordeaux jest niesamowite. Normalne ceny (znowu zjedliśmy zestaw kebab+ frytki za 2,80 euro, czyli nieźle nawet jak na Polskie warunki), spójna i ładna architektura, klimat wypełnionych (ale nie przepełnionych) przez ludzi ulic, no i pogoda… wszystko to sprawia, że to miasto na południu Francji wydaje się nam świetnym miejscem do życia. Jedyną rysą na wizerunku tego pięknego miejsca jest rzeka. I tu, aż się ciśnie porównanie do Pratchettowej Ankh. Rzeka wygląda tak jakby jej fragment miał więcej wspólnego z kęsem niż łykiem. No i chodzenie po niej mogło by sprawić znacznie mniej problemów niż po przeciętnym…hem zbiorniku prawiewodnym. Po Bordeaux pojechaliśmy na wydmy. Najwyyyyyższe wydmy w Europie, z jakiegoś powodu Wróblowi się ubzdurało że mają prawie 300 metrów. Na miejscu jednak okazało się, że albo Ruscy w konspiracji z Niemcami (to zawsze ich wina!) rozkradli piasek, albo wydmy były większe gdy Wróbel był młodszy. Wiele rzeczy było innych gdy byliśmy młodsi, pamięęęęęętam jak za dawnych czasów…yhm. Tak czy inaczej wspięliśmy się na szczyt  wydm i tam poczęło się skakanie jak zgraja szalonych pasikoników po piasku (jako, że nikt nigdy nie widział szalonego pasikonika to możemy Wam zdradzić, że skakaliśmy… energicznie). Z resztą wnioskujcie sami ze zdjęć. Po wydmach przenocowaliśmy nad słodkowodnym jeziorem, gdzie niestety o 7 rano nas obudziła policja i kazała usunąć namiot. Kasia co prawda twierdziła, że zamawiała budzenie na późniejszą godzinę i chciała zaproponować policjantom, żeby przyjechali „jeszcze za minutkę”, jednak oni byli nieugięci. Na następny dzień poleżeliśmy na plaży trochę, zwiedziliśmy Biaritz, zjedliśmy mule i ruszyliśmy w drogę majaczących na horyzoncie gór, gór wchodzących prosto do morza. Hiszpania! Me gusta tu!</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/miejsca/europa/francja/ext-2011-odc-13/">Wyprawa dookoła Europy EXT 2011 Odc 13: Bordeaux, wydmy i pamiątki</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/europa/francja/ext-2011-odc-13/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">379</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Wyprawa dookoła Europy EXT 2011 Odc 12: podróż do Paryża, Francja, wino i sery.</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/europa/francja/ext-2011-odc-12-paryz-francja-wino-sery/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/europa/francja/ext-2011-odc-12-paryz-francja-wino-sery/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wróbel]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 23 Jul 2011 20:18:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Francja]]></category>
		<category><![CDATA[EXT 2011]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.xpresstour.pl/?p=377</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dotarcie do Paryża zajęło nam trochę czasu. Opuściliśmy Belgię- krainę czekoladą i piwem płynącą. Wystąpił pewien problem z zaciągnięciem do auta Moni &#8211; ze względu na pierwsze dobro i Krzysia &#8211; na to drugie. Kasia, aby ich przekonać skorzystała ze swoich zdolności negocjacyjnych. Czyli konieczne było użycie siły i dzięki jej interwencji już po chwili ruszyliśmy w stronę Lille. Po drodze radosne kwiczenie wywołała jeszcze spotkana na ulicy cysterna czekolady. Mimo tych pokus wkrótce rozpoczęliśmy zwiedzanie Francji. Lille to bardzo ładne, średniowieczne miasto, stolica regionu &#8211; Flandrii. Oglądaliśmy je głownie zza szyby auta, ponieważ dla odmiany&#8230; lało paskudnie! Wąskie uliczki, mimo swojego niewątpliwego uroku, nie były przyjazne naszemu busowi. Oprócz permanentnego braku miejsc parkingowych (nawet tych dla mini &#8211; swoją drogą jest ich całe zatrzęsienie, wiec słyszymy bezustanne Piterowe stękanie&#8230; &#8222;mini mini mini mini mini&#8221;) miasto to pełne jest też jednokierunkowych ulic, których „jednokierunkowości&#8221; nie uwzględniał nasz GPS. Nie mieliśmy żadnego noclegu, wiec nieco zrezygnowani, po krótkim spacerze, zdecydowaliśmy się poszukać miejsca na postój za miastem. Wtem&#8230; SMS. Zesłany z niebios ratunek! Okazało się, ze Francuz &#8211; Benjamin chętnie przyjmie nas u siebie. Mieszkał w klimatycznej starej kamienicy w dwupoziomowym mieszkaniu z wielkim poddaszem&#8230; Grzech nie skorzystać! Wprowadził się tam pół roku wcześniej, ale wszelkie sprzęty i pudełka ciągle leżały na podłodze. Ach, jakie to francuskie 😉 Okazał się sympatycznym gospodarzem, wyraźnie podobało mu się, że ma towarzystwo do wieczornego piwa. Upiekł nam nawet szarlotkę! Gadaliśmy do późnej nocy i niestety przez nas spóźnił się do pracy. Następnego dnia wyruszyliśmy do Paryża. Po kilku godzinach drogi, wśród typowego krajobrazu przedmieścia przywitały nas&#8230; rakiety  &#8211; dumnie stojące przed muzeum lotnictwa. Następnie nieśmiałe zza horyzontu wyłoniła się wieża Eiffela. A potem już tylko korki &#8211; niekończące się długie koooorrrrki &#8230; Najwyraźniej Paryżanie są do nich przyzwyczajeni, bo wyglądali na zrelaksowanych i zadowolonych z życia. Pierwszego dnia pobytu w Paryżu mieliśmy czas jedynie na zwiedzanie centrum z perspektywy busa. Mimo tego ( ach te korki) dosyć dokładnie udało nam się przyjrzeć miastu i jego bardzo kolorowym mieszkańcom. Kolorowym dosłownie i w przenośni 😉 Paryż pełen jest ludzi, wylewają się z każdej uliczki, parku, muzeum czy knajpy, słychać ciągły szum rozmów, aut, skuterów&#8230; miasto przyprawia o zawrót głowy. Ogromna frajdę sprawiło nam muzeum techniki i nauki. W zasadzie to atrakcje głównie dla dzieci&#8230; czyli właśnie na naszym poziomie. Muzeum daje możliwość robienia eksperymentów &#8211; wszystkiego można dotknąć, zbadać na własnej skórze i jest przy tym mnóstwo zabawy. Zrobiliśmy krótką powtórkę z podstawówki. W ogromnej wirowce &#8211; karuzeli zbadaliśmy swoje poczucie równowagi, wiemy tez kto w tej ekipie jest zimny, a kto ciepły. Rewelacyjna była też ogromna metalowa kula i łódź podwodna na dziedzińcu przed muzeum, helikopter i&#8230; sklep z pamiątkami. Można tam było kupić gadżety z popularnych filmów, zagadki logiczne, książki, i rzeczy tak samo śmieszne jak i bezużyteczne. Muzeum podobało nam się jeszcze pod innym względem. Dzięki darmowemu WiFi sprawdziliśmy pocztę i okazało się ze (hura!) znów mamy nocleg. Udaliśmy się pod wskazany adres i jakież było nasze zdziwienie, gdy okazało się ze&#8230; nie ma takiego budynku. Dzięki miłemu Panu dotarło do nas, że to jednak adres poza Paryżem &#8211; ale z nas roztrzepańce. Cynthia, nasza gospodyni przywitała nas z otwartymi ramionami, zmęczonymi oczkami i spalonymi (oj zupełnie nie chodzi o opaleniznę) szarymi komórkami. Okazało się, ze niedawno wróciła z Meksyku, szuka tymczasowej pracy w Paryżu i mieszka w domu swojej mamy, która wyjechała gdzieś na dłużej. Dom okazał się pokaźną, starą willą. Jak sama stwierdziła&#8230; szkoda żeby nie wykorzystać takiej możliwości i nie zaprosić paru osób, żeby wypełnić te puste ściany. W rezultacie w szczytowym momencie w domu przebywało jakieś 15 osób. Cynthia stwierdziła z uśmiechem, że niedaleko jej domostwu do interkontynentalnego hostelu. Następny dzień skupiał się na centrum, zwiedzaniu najważniejszych zabytków i chłonięciu atmosfery miasta. Zrobiliśmy sobie porządny spacer, choć tempo było raczej marszowe, z podbieganiem. Zjedliśmy w Paryżu jeden z najlepszych posiłków wyprawy. Świeciło piękne słońce, siedliśmy na ławce przy bulwarach Sekwany, w samym centrum tego pięknego miasta. W menu tej najwykwintniejszej paryskiej knajpy były świeżutkie bagietki, pyszne sery, oliwki, bułeczki z czekolada i wino, za które można oddać królestwo . Posileni, radośnie ruszyliśmy na ekspresowe zwiedzanie Luwru. Rzeczywiście oglądając wszystko można spędzie tam cały dzień, albo dwa, trzy&#8230; Nawet tydzień. Czas jednak gonił, wiec Krzysiek zrobił nam szybki tour z najważniejszymi okazami w muzeum. Monia poznała się wreszcie z Lisą, Kasia poznała nowa milcząca koleżankę- mumię, Krzyś próbował ogarnąć wszystko biegając od jednej atrakcji do drugiej, a Piter&#8230;hym. Zapoznał parę sympatycznych Francuzów pijąc z nimi wino w muzealnej toalecie. Po powrocie do domu Cyntii trafiliśmy na prawdziwie międzynarodowa imprezę. Dzięki temu mieliśmy okazje poznać bardzo fajnych francuskich znajomych naszej gospodyni, scenarzystę z los Angeles, grupę Urugwajczyków będących w podroży dookoła świata i wygadanego Meksykanina. Następnego dnia znów trochę pozwiedzaliśmy i udaliśmy się w okolicę Paryża, żeby odwiedzić ciocie Krzysia. Przywitano nas iście po królewsku i bardzo rodzinnie. Zjedliśmy cudowny francuski obiad, składający się z przystawek (mhmhmhmhmhrrr, krewetki), potem kurczak, warzywa, a kiedy już byliśmy szczęśliwi i najedzeni&#8230; Weszły te niesamowite sery i jogurty. A potem jeszcze owoce! Mhmhmhmhr. Cudowne zakończenie zwiedzania Paryża!</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/miejsca/europa/francja/ext-2011-odc-12-paryz-francja-wino-sery/">Wyprawa dookoła Europy EXT 2011 Odc 12: podróż do Paryża, Francja, wino i sery.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/europa/francja/ext-2011-odc-12-paryz-francja-wino-sery/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">377</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
