<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Miejsca - Wandering Sparrows</title>
	<atom:link href="https://wanderingsparrows.pl/category/miejsca/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://wanderingsparrows.pl/category/miejsca/</link>
	<description>Blog podróżniczy &#124; Fotografia &#124; Filmowanie</description>
	<lastBuildDate>Thu, 14 Mar 2019 12:19:59 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://wanderingsparrows.pl/wp-content/uploads/2018/09/wandering-web-logo.png</url>
	<title>Miejsca - Wandering Sparrows</title>
	<link>https://wanderingsparrows.pl/category/miejsca/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">158551444</site>	<item>
		<title>Ceny na Phuket</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/tajlandia/ceny-na-phuket/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/tajlandia/ceny-na-phuket/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wróbel]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 14 Mar 2019 12:19:50 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Tajlandia]]></category>
		<category><![CDATA[Praktyczny poradnik]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://wanderingsparrows.pl/?p=2651</guid>

					<description><![CDATA[<p>W 2016/17 spędziliśmy na Tajskiej wyspie kilka miesięcy i stwierdziliśmy, że znamy ceny na Phuket na tyle, że możemy się z Wami tą wiedzą podzielić. Warto też wspomnieć na starcie, że kwoty o których tu mowa prawdopodobnie nie przekładają się na resztę kraju, bo Phuket słynie z tego, że jest odrobinę droższe niż reszta Tajlandii. Zacznijmy od tajskiej waluty czyli Bath’a (THB). jego wartość w przybliżeniu to 10THB= 1,2 zł. Płatność kartą w tym kraju nie jest tak popularna jak w Polsce, co więcej przy każdej wypłacie gotówki miałam naliczana prowizję ok. 150-300 THB w zależności od bankomatu. Jakiś pomysł jak przeskoczyć dodatkowe opłaty? Ja postanowiłam wybierać jak najwięcej gotówki z bankomatu na raz, a czasami po prosu wymieniałam inne waluty w kantorze. Jak macie inne pomysły, to chętnie ich wysłucham! Tak czy inaczej bez gotówki w Tajlandii może być ciężko. Wracamy do głównego tematu: Hotele/ motele/ hostele/ resorty na Phuket Jeżeli planujecie odwiedzić Phuket w szczycie sezonu (koniec listopada- luty), to koszt pokoju dla 2 osób powinien wynieść między 40-110 zł. Dlaczego taki duży przedział? Przede wszystkim, tak jak wspomniałam mówimy tutaj o szczycie sezonu. Po za tym przy wyborze pokoju warto zwrócić uwagę, gdzie znajduje się obiekt. Odległość od plaży/ lotniska/ centrum, oraz czy ma klimatyzacje czy tylko wiatrak (a to jest istotne), czy może śniadanie w cenie. Po za tym w tej części świata nie każdy hotel ma ciepłą wodę. Nie jest to większy problem przy panującej na Phuket temperaturze, jednak dla wielu osób zimny prysznic rano jest totalnym przeciwieństwem dobrze rozpoczętego dnia. Z dodatkowych rzeczy, które mnie interesowały przy wyborze hotelu, było istotne, to czy obiekt miał swoją wypożyczalnię skuterów- wielokrotnie zdarzyło nam się, że ceny za skuter w hotelach były niższe niż w wypożyczalniach. Dlatego cena hotelu zależy od wielu czynników. Możecie znaleźć pokój dwuosobowy w „przeżywalnym” standardzie za 36zł/noc, albo świetny hotel z basenem i śniadaniem za 80zł/noc. Jedzenie i picie na Phuket Tajlandia słynie z eksplozji smaków i tak się szczęśliwie składa, że można spróbować większości nie wydając fortuny. Większość turystów boi się spróbować street food głównie ze względów sanitarnych. Nie oszukujmy się, to jedzenie nie jest myte przefiltrowaną wodą, ale mimo wszystko polecam. Miejscami, na których możecie spróbować prawdziwego Tajskiego jedzenia, są food i night markety. Tam ceny zaczynają się od 20THB za np. Cha Yen, czyli mrożoną czarną herbatę ze skondensowanym mlekiem- brzmi dziwnie, ale jest przepyszne! Za tą samą cenę możecie dostać rożek wypełniony ziemniaczanymi pączkami. Wielkościowo podobne do piłeczek Ping-pongowych. Pewnie znajdziecie wiele innych przysmaków w tej cenie, ale pączkom po prostu nie mogłam się oprzeć. Za to za ok. 30-60 THB możecie kupić sobie bardzo dużo różnych smakowitości. Pierwszym polecanym przeze mnie wyborem byłby owocowy shake! Przy panujących tam temperaturach, zdecydowanie polecam picie takich napojów, zamiast samej wody. Uśmiechnięte panie przygotowują je na miejscu, ze świeżych owoców, oczywiście dodając odrobinę skondensowanego mleka albo mleka kokosowego. Również w tym przedziale cenowym dostaniecie szaszłyki, zaczynając od wersji vege z tofu, po szaszłyka z krewetkami, kalmarami czy krokodylem! Dla bardziej odważnych, poza jedzeniem z patyka dostępne są również larwy czy szarańcze. Wydając równowartość ok. 10zł na takim targu dostaniecie pełny obiad. Standardowy Pad thai, czy tradycyjny tajski rosół z makaronem ryżowym powinien kosztować nie więcej niż 65 THB. Ceny w restauracjach oczywiście różnią się od tych na markecie, ale jak by sobie policzyliśmy to na 2 osoby za obiad wydawaliśmy ok. 30 zł. No i cena alkoholu! Cena alkoholu mocno zależy od tego w jak bardzo imprezowej części się znajdujesz. Przykładowo standardowo duże piwo w butelce w 7eleven wynosi ok. 60 THB. W barze ok. 90. Za to drinki ok. 120-200thb. No chyba, że wylądujecie na Phi Phi Island ,to tam możecie kupić morderczego drinka w wiaderku za 200thb. Tajski masaż Tajlandia na całym świecie słynie z masażu i zupełnie się nie dziwię. Wspomnę tutaj tylko o tradycyjnej wersji bez atrakcji. Praktycznie co krok znajdziecie miejsce z tajskim masażem. Czasami napotkacie salony gdzie, są masowane tylko stopy, albo jest tylko masaż przy użyciu małych rybek, które skubią naskórek. Tego akurat nie próbowaliśmy, bo ani to nie wydaje nam się etyczne ani specjalnie higieniczne. Zdecydowanie polecam wybranie się na tradycyjną wersję masażu. Nie wyobrażałam sobie, że masaż może tak wyglądać! Za pierwszym razem miałam wrażenie, że zapłaciłam za pobicie, bo wyglądało to tak, że mała Tajka ok. 140cm wzrostu i jakiś 35 kg żywej masy skakała po mnie, wyginając mi kończyny w miejscach, w których- jestem tego pewna- wyginać się nie powinny. Efekt był taki, że następnego dnia, ku mojemu zdziwieniu czułam się niesamowicie zrelaksowana. Kolejnym razem miałam wrażenie, że masażu udziela mi spasiony kot, ale wie gdzie trzeba ugniatać i w sumie to było przyjemne. Bez sarkazmu- polecam, taka przyjemność kosztowała nas od 150 THB do 300 THB za godzinę. Skutery na Phuket Skuter w Tajlandii jest najszybszym i najłatwiejszym środkiem transportu. Przy panującym tam chaosie na drogach, na początku ciężko będzie się odnaleźć Europejczykowi w takich warunkach. Trzeba pamiętać o jednej zasadzie- trzymaj się lewej strony jezdni :). Jeżeli ktoś na Ciebie trąbi, to zapewne w celu czysto informacyjnym. Informacja brzmi: jadę ziomeczku! Koszt wynajmu skutera za dzień to ok. 15-25zł. Wycieczki z Phuket Wyjazd do Tajlandii nie obejdzie się bez dodatkowej wycieczki. Stoiska turystyczne (nie można tego nazwać biurem) oferują szeroki wachlarz usług. Zaczynając od kupna biletów na autobusy czy promy, po wycieczki jednodniowe, a niekiedy kilku dniowe z noclegiem. My kilkukrotnie skorzystaliśmy z takich ofert, zazwyczaj wtedy gdy nie byliśmy w stanie sami dotrzeć do danej atrakcji. Ceny bardzo mocno zależą od sezonu i od tego dla ilu osób wykupujemy wyjazd. Im więcej osób tym cena niższa. Przykładowo, my wykupiliśmy wycieczkę typu Island hopping. Odwiedziliśmy 4 malutkie wyspy, dookoła których była piękna rafa. Jako, że podwodny świat zawsze mnie fascynował, to wycieczkę uważam za udaną, a koszt takiej przyjemności wynosił ok. 70zł /os z lunchem i obiadem w cenie- jednak trzeba wziąć pod uwagę, że na tego typu atrakcje wybieraliśmy się zawsze w niskim sezonie. Trafiliśmy również na takie zorganizowane wyjazdy, których chyba jednak bym nie poleciła. Jednym z nich był wypad na Bond Island- pięknie wystające skały z wody i dzikie tłumy. To chyba na tyle z rzeczy, które w dość ogólny sposób chciałam wam nakreślić jeśli chodzi o koszty w naszym azjatyckim raju. Mam nadzieje, że chociaż cześć informacji jest przydatna. Piszcie, pytajcie jak chcielibyście dowiedzieć się czegoś więcej w tym temacie! Tu możecie zobaczyć co zrobić na Phuket. Cheers</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/tajlandia/ceny-na-phuket/">Ceny na Phuket</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/tajlandia/ceny-na-phuket/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2651</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Wyspy Phi Phi</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/tajlandia/wyspy-phi-phi-2/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/tajlandia/wyspy-phi-phi-2/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Sylwia Kempa]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 20 Feb 2019 12:18:37 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Tajlandia]]></category>
		<category><![CDATA[Co warto zobaczyć w]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://wanderingsparrows.pl/?p=2462</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wyspy Phi Phi (a konkretnie Phi Phi Don) jest tym miejscem, które reprezentuje piękne plaże i dziką naturę Tajlandii w katalogach biur podróży. Znacie ten obrazek- przycumowane do białej plaży łódki z kolorowymi wstążkami, a w tle skaliste góry obrośnięte zielonymi chabaziem? To właśnie jest prawdopodobnie zdjęcie z Phi Phi. Czy faktycznie jest to mały raj, czy kolejne miejsce przepełnione turystami? Na początek trochę o tym, gdzie leżą wyspy Phi Phi i jak się tam dostać? Wyspa Phi Phi Don (główny punkt w tym archipelagu) leży na morzu Andamańskim. Przypomina kształtem coś na wzór sztangi, znajduje się 45 km na południowy-zachód od Phuket i 43 km na zachód od Półwyspu Malajskiego. Wyspa administracyjnie należy do prowincji Krabi. Jak się tam dostać? Jedynym i niedrogim środkiem transportu są promy i speedboaty, które kursują codziennie m.in z wybrzeża Phuket (Rassada Pier) oraz z Krabi (Klong Jilad Pier). Koszt biletu zależy po części od sezonu, a po części od Waszych zdolności negocjacyjnych. Cała podróż na Phi Phi trwa ok. 1,5 godziny tak z Phuket jak i z Krabi. Kupowanie samych biletów na prom* ma sens wtedy, kiedy planujecie nocować na wyspie. Jeżeli chcecie zrobić jednodniowy wypad, to proponuję wykupić wycieczkę, dzięki której zobaczycie główną wyspę (Phi Phi Don) oraz jej siostrę Phi Phi Ley. *Wykupując bilety na prom, będziecie musieli uiścić dodatkowo tzw. opłatę portową. Jej wysokość to ok. 20 THB. Atrakcje wyspy: VIEW POINT 1 Numerem jeden, który polecam jest punkt widokowy. Można z niego zobaczyć całą panoramę wyspy z północną i południową plażą. Jak się dobrze wsłuchacie, to jest szansa, że usłyszycie sączący się bit z barowych głośników. Wejście na punkt widokowy zajmuje ok. 30min, kosztuje 30 baht i oprócz fajnego widoku, mogę zagwarantować wam, że się na pewno spocicie. Mimo tego, że wejście nie jest jakieś wymagające temperatura i wilgoć w powietrzu robi swoje. MONKEY BEACH Jest to piękna plaża, ukryta po wschodniej stronie wyspy, do której nie da się dojść- trzeba dopłynąć. Jako transport mogę wam polecić wypożyczenie kajaków. Zaledwie po kilkunastu minutach płynięcia zobaczycie białą plażę po której grasują małpy! Uwaga! Małpy kradną wszystko, co dotychczasowy właściciel spuścił na chwilę z oka :). Jest to też fajne miejsce żeby popływać i poczuć się jak w akwarium. Rafa, ryby i krystalicznie czysta, turkusowa woda sprawiają, że to jest właśnie to piękne miejsce, o którym każdy marzy myśląc o Tajlandii. NURKOWANIE PRZY PHI PHI LEY Na wyspie jest kilka szkółek nurkowych, które organizują codziennie nurkowanie w okolicy. My skorzystaliśmy z takiej oferty, w ramach której mieliśmy 2 nurkowania po ok. 1h, pływanie przy słynnej Maya Bay, a w przerwach lunch i obiad. Jeżeli kochacie wodę, tak jak ja, to zdecydowanie polecam tą atrakcje. Kolorowa rafa, mniejsze i większe ryby, żółwie i rekiny, to jest, to co możecie tutaj zobaczyć. • Ważna informacja- jeżeli nigdy nie nurkowaliście, a marzy wam się podwodna przygoda, to wyspy Phi Phi są świetną miejscówką na start.• Ważna informacja II&#8211; żeby zacząć nurkować musicie chociaż w stopniu podstawowym pływać. Bez jakichkolwiek umiejętności pływackich, taka atrakcja może skończyć się szarpaniną w wodzie. NOCNY POKAZ OGNI I DRINK W WIADERKU Wieczorem wyspa zmienia się nie do poznania! W waszej przygodzie z Tajlandią nie może zabraknąć chociaż jednego imprezowego wieczoru, a wyspy Phi Phi są idealnym do tego miejscem. Od czego tu zacząć? Może od tego, że wieczorem drinki sprzedaje się nie w szklankach, a w wiaderkach. Codziennie na plaży odbywają się pokazy ognia i serio! To co Ci goście tam wyrabiają robi wrażenie. Nie często widzi się faceta, który kręci ognistymi kulami 3 metry nad ziemią, stojąc na linie, a pod nim pali się scena! Do wieczornych atrakcji na wyspie oczywiście Można zaliczyć karaoke w jednymi z wielu klubów, jazdę na mechanicznym byku czy turniej beer-ponga. Ale nadal czegoś tu brakuje&#8230; oczywiście BOKSU TAJSKIEGO! Na Phi Phi jest jeden klub, w którym odbywają się walki i dla średnio zainteresowanych można przyjść i pooglądać jak to się odbywa. Dla zainteresowanych można robić płatne zakłady na „swojego zawodnika”. Jest też wersja dla aktywnych- czyli sam możesz wziąć udział w walce! Podsumowując Wyspy Phi Phi są pięknym miejscem na morzu Andamańskim obleganym przez chmary turystów. Myślę jednak, że każdy też znajdzie tutaj coś dla siebie. Przez spokój i leniuchowanie na Monkey beach, po udział w tajskim boksie. Uważam, że warto tutaj spędzić max. 3 dni żeby doświadczyć wszystkich atrakcji, jednak dłuższy pobyt może być męczący. Fakty o Phi Phi: • Wyspa jest tak mała, że turyści poruszają się TYLKO PIECHOTĄ.• W 2004 roku przez wyspę przeszło Tsunami, które zrównało z ziemią większość ośrodków. Odbudowa trwa do dziś.• Archipelag Phi Phi składa się z 6 wysp.• W wysokim sezonie letnim, wyspy Phi Phi odwiedza czasem aż do 10 tyś. turystów dziennie. Jeśli chcesz zobaczyć inne nasze wpisy o Tajlandii koniecznie zalukaj TUTAJ</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/tajlandia/wyspy-phi-phi-2/">Wyspy Phi Phi</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/tajlandia/wyspy-phi-phi-2/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2462</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co zobaczyć/zrobić na Phuket?</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/tajlandia/co-zobaczyc-zrobic-na-phuket/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/tajlandia/co-zobaczyc-zrobic-na-phuket/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Sylwia Kempa]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 18 Feb 2019 05:44:05 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<category><![CDATA[Tajlandia]]></category>
		<category><![CDATA[Co warto zobaczyć w]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://wanderingsparrows.pl/?p=2447</guid>

					<description><![CDATA[<p>Phuket było naszym domem przez ponad pół roku. Wyjeżdżając do Tajlandii pozostawiliśmy w Polsce otwarte zaproszenie dla naszych znajomych i rodziny, dlatego przez te parę miesięcy odwiedziły nas 3 ekipy, które oprowadziliśmy po wyspie. Pomyślałam, że było by marnotrawstwem nie podzielić się tą wiedzą z szerszą publiką i tak powstał ten wpis. Ale zacznijmy od podstaw: Phuket to największa wyspa należąca do Tajlandii, położona na morzu Andamanskim. Częsty kierunek wybierany przez turystów szczególnie z Rosji, i co raz częściej przez Polaków. Trudno się dziwić, bo temperatura w ciągu roku waha się między 26-32C. Zależy to oczywiście od pory roku. Pora sucha i deszczowa. Pory są hm, nieprzewidywalne. Na Phuket leje prawie codziennie, ale zwykle jest to parę-paręnaście minut i wszystko zaraz jest suche. Pora sucha, która jest turystycznie zdecydowanie bardziej popularna wypada w okresie polskiej zimy (listopad- luty). Mimo wysokiej temperatury, jest to ta przyjemniejsza część sezonu, bo nie ma aż tak dużo opadów, a co się z tym wiąże: nie jest aż tak duszno. W okresie pory deszczowej dość często występują ulewy, które zalewają drogi, przez co wielokrotnie miasto zostaje sparaliżowane. Najwyższy szczyt pory deszczowej występuje między majem a wrześniem. Nie jest to najlepszy moment do zwiedzania Tajlandii (no dobra, zależy której części oczywiście!), gdyż większość atrakcji turystycznych jest na świeżym powietrzu. Z drugiej strony może się trafić tak, że w tym czasie nie spadnie prawie w ogóle deszcz. Ostatnio pogoda jest dość kapryśna i nieregularna, więc nawet generalne przewidywania to wróżenie z fusów. Ale hej! Co z miesiącami pomiędzy? Okresami Luty- Maj, i wrzesień- listopad?! Można to nazwać okresem przejściowym, lub średniej/niskiej sezonowości. W tym okresie występują sporadyczne deszcze, czasami ulewy, ale mimo wszystko pogoda pozwala na zwiedzanie kraju. Plusem odwiedzania Phuket w tym okresie jest, to, ze jest zdecydowanie mniej turystów, a ceny są niższe o ok. 30%. Mówimy tutaj o cenach np. za nocleg, wycieczki czy nawet wynajęcie skutera. Dobra, dość o pogodzie. Przejdźmy do miejsc wartych zobaczenia/zrobienia na Phuket. Podrzucam poniżej kilka pomysłów, które zdecydowanie polecam, oczywiście na wyspie jest zdecydowanie więcej atrakcji np. Głaskanie naćpanego tygrysa lub jazda na słoniu- ale jak dla mnie to nie jest etyczne, więc my sobie odpuściliśmy. Big Budda Gigantyczny posag Buddy, najbardziej rozpoznawalny punkt wyspy. Usytuowany na jednym z wyższych szczytów Phuket. Zdecydowanie warto odwiedzić to miejsce, nie tylko ze względu na sam posąg, ale również ze względu na niesamowity widok na panoramę roztaczającą się ze schodów prowadzących do głównej atrakcji.Link do Google maps Lekcja gotowania To jest to, czego trzeba spróbować, szczególnie jak jesteś miłośnikiem tajskiego jedzenia jak my. Na Phuket jest kilka szkółek, gdzie w ciągu dnia nauczysz się przyrządzać kilka nieziemskich potraw jak np. Zupa Tom Yum, ciastka kokosowo- krewetkowe, słodka zupa/deser bananowo- kokosowy, czy tradycyjny Pad Thai. Oprócz samego gotowania, dowiesz się jak odpowiednio wybierać produkty wybierając się na targ ze swoim nauczycielem. Zdecydowanie warto nawet dla samej degustacji swojego dzieła.My korzystaliśmy z tej szkółki. Night market- Nakka. Weekendowy raj dla zakupoholików/głodomorów. Tutaj możesz kupić dosłownie wszystko. Od kolczyków, po maseczki, naczynia, ubrania, buty, jedzenie, piwo i pieska. Tak, na Nakkce (nie wiem czy tak to się odmienia) jest również alejka ze zwierzętami.Link do Google maps Bezludna plaża na północy (Sai Kaew Beach) Lądując na Phuket, można zauważyć gigantyczną plaże tuż przy lotnisku. Ma ona aż 11km, część plaży należy do Sirinat National Park i kierując się na samą północ nie znajdziecie na niej żywej duszy. Dlaczego? Ponieważ mało komu chce się jechać z centrum wyspy na skuterze aż 40 min. W upale tylko po to, żeby zobaczyć plaże ze złotym piaskiem. Nam się chciało i zdecydowanie polecamy szczególnie jeżeli planujecie wypad np. do Krabi, to w zasadzie można się zatrzymać &#8222;po drodze&#8221;. Link do Google maps Snorkelling na południu (Ao Sane Beach) Mała kamienista plaża z widokiem na punkt widokowy Promthep. Sama plaża nie powala (ale też nie jest zła), ale zdecydowanie warto tam zanurkować w ABC. To jedno z niewielu miejsc na Phuket gdzie faktycznie można zobaczyć coś ciekawego pod wodą. Link do Google maps Niedziela w Old town Czyli taki Polski odpust, który odbywa się co niedziele. Ktoś maluje motyle na twarzach dzieci, ktoś gra i śpiewa, kto inny robi tatuaże sprayem, a cała reszta pichci pyszności i konsumuje jedzenie z wózków. Warto, bo market usytuowany jest na jednej z głównych ulic starego miasta. Link do Google maps Wieczór na Bangla Road &#8211; Patong Największa imprezownia na wyspie. Idealne miejsce jeżeli chcesz się odstresować. Nie jest istotna forma i pora dnia. Bangla jest otwarta 24h na dobę i chyba najbardziej podsumowuje to co ludzie mają na myśli, gdy mówią o imprezach w Tajlandii. Link do Google maps Punkt widokowy na południu wyspy: Prompthep Najbardziej wysunięty na południe punkt Phuket. Przyjemne miejsce na niedzielny spacer, aczkolwiek zwykle bardzo zatłoczone. Plusem tego miejsca jest możliwość wejścia na cypel, z którego można oglądać jachty czy po prostu naturalna stronę wyspy. Nie wielu ludzi się tam wybiera, bo przy Tajskiej pogodzie te paręset metrów może być dość męczące. Właśnie dlatego warto też tam zejść. Link do Google maps Nie wspomniałam tutaj jeszcze o takich atrakcjach jak Np. Występ ladyboyów, którzy próbują śpiewać i tańczyć na dużej scenie. Atrakcja dość nietypowa, ale czy warto? Sami musicie sobie odpowiedzieć. Z atrakcji trochę bardziej ekstremalnych to znajdziecie tutaj np. Park linowy i zjazd na tyrolce w południowej części wyspy, wake park, czy latanie na spadochronie przyczepionym lina do motorówki (środki bezpieczeństwa są w najlepszym razie minimalne). To tyle z atrakcji na lądzie, które zdecydowanie mogę Wam polecić. Jednak wybierając się na Phuket, pomyślcie również o wycieczkach związanych ze zwiedzaniem pobliskich wysp. W każdej części Phuket bez problemu można trafić na stoiska z wycieczkami jak nurkowanie, snorkelling czy island hopping i moim zdaniem totalnie warto spróbować większości z tych atrakcji (Odpuściłabym tylko Bond Island). Oprócz tego, jeżeli marzy wam się nurkowanie z rekinami i żółwiami, ale nigdy nie nurkowaliście i nie do końca mówicie po angielsku, to tu ważna informacja- jest Polska baza nurkowa na wyspie! Nie jestem w stanie ocenić ich profesjonalizmu, bo nie byliśmy na żadnym nurkowaniu z nimi, ale warto możecie ich odwiedzić tutaj. To chyba tyle jeśli chodzi o krotką listę rzeczy do zrobienia/zobaczenia na Phuket. Mogłabym godzinami wymieniać rzeczy której jeszcze warto, ale zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy mają parę miesięcy na tą wyspę. A jakie jest Wasze ulubione miejsce na Phuket?</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/tajlandia/co-zobaczyc-zrobic-na-phuket/">Co zobaczyć/zrobić na Phuket?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/tajlandia/co-zobaczyc-zrobic-na-phuket/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>5</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2447</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Boracay &#8211; Filipiny po raz pierwszy</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/filipiny/boracay-filipiny-po-raz-pierwszy/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/filipiny/boracay-filipiny-po-raz-pierwszy/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Sylwia Kempa]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 14 Feb 2019 11:57:53 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Filipiny]]></category>
		<category><![CDATA[PODRÓŻE 2018]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wanderingsparrows.pl/?p=2356</guid>

					<description><![CDATA[<p>Nasza wyprawa na Boracay zaczęła się jak większość naszych wyjazdów: przez kompletny przypadek. Musieliśmy opuścić Indonezję, bo kończyła się nam nasza 30 dniowa wiza. Otworzyliśmy wielkie koło losujące kierunki lotów (skyscanner, kategoria &#8222;najtańsze loty z Bali&#8221;) i wypadły nam Filipiny. Poczytaliśmy i zdecydowaliśmy się zobaczyć najpierw Boracay. Po 22. godzinnej podróży, zahaczając o Singapur, wylądowaliśmy na Filipinach, w dziurze zwanej Kalibo! Cieszyliśmy się jak Pan żul otwierający nowe, i to z tej wyższej półki, piwerko. Sam widok lotniska już nas rozbawił! Pamiętacie może, jak wyglądało Wrocławskie lotnisko tak z 15 lat temu (pewnie nie, więc mała podpowiedź: hangar)? Wielkością to w Kalibo, jest bardzo podobne tylko cała procedura przechodzenia przez bramki była trochę bardziej skomplikowana niż na jakimkolwiek lotnisku w Europie. Zaczęło się od wypełniania wniosków wizowych. Pierwsze 40 osób, które zmieściły się w głównym holu lotniska wypełniało w pośpiechu karteczki, przekazując długopis dalej, żeby Ci co jeszcze czekają na płycie lotniska mogli już wypełnić wnioski. Później szybki bieg do kolejki, i ustawianie się przed żółtą linią, zgodnie z zaleceniem celników (dam tu znak zapytania, bo ciężko określić czy to byli faktycznie urzędnicy, czy może jednak kierowcy ciężarówek w przerwie od pracy). I baaaachhh wleciała pieczątka! Jeszcze tylko prześwietlenie bagażu niedziałającą maszyną i jesteśmy wolni. Pewnym krokiem wychodzimy z lotniska do NAJBLIŻSZEGO i jak się później okazało jedynego, bankomatu w tej okolicy i próbujemy wyciągnąć kasę. I mamy problem! Bankomat dosłownie z obrzydzeniem zwraca nam karty informując, żebyśmy udali się do swojego banku. Ciekawe. Po jeszcze kilku próbach udaje się Wroblowi wyciągnąć kilka groszy i pełni nadziei ruszamy złapać transport do portu z którego wreszcie popłyniemy na Boracay. I tu nasze zdziwienie. W momencie kiedy tak dzielnie walczyliśmy z bankomatem, wszystkie busy, trycykle i autokary zdążyły odjechać. Pytamy przypadkowych kierowców, czy zabiorą nas do portu. Ci jednak odmawiają, bo nie chce im się jechać tylko z dwójką pasażerów i wolą poczekać na kolejny samolot. Wtedy zabrać pełny bus. Boleśnie logiczne. No, chyba, że zapłacimy za wynajem całego busa to wtedy nas mogą wziąć. Zapytaliśmy kiedy będzie kolejny samolot, a w pełni wyluzowany gościu odpowiada: I’m not sure&#8230; maybe 2 or 3 hours. No to czekamy. Samolot odwołany. Nie wiadomo czy jakiś dziś jeszcze będzie. Na lotnisku brak informacji ani jakichkolwiek tablicy, żeby chociaż spróbować się czegoś dowiedzieć. Z przerażeniem patrzymy jak część kierowców zaczyna powoli się zbierać do domu. Słońce zachodzi, a przed nami maluje się wizja nocy na parkingu lub wynajmu całego busa. Nagle zjawiają się dwie dziewczyny, które też chcą dojechać do portu. Dobijamy targu z kierowcą na &#8222;jedynie&#8221; podwójną stawkę i ruszamy w kierunku Boracay! W porcie zostaliśmy zbombardowani ilością karteczek. Ta różowa to od opłat portowych, niebieska to za bagaż, a żółta to podatek, no i jest jeszcze zielona za to że jesteśmy turystami, no i oczywiście biała. Biała to bilet na prom. Biała karteczka ma też kod do zeskanowania przy wejściu na nadbrzeże. Niestety czytnik nie działa. Jest jednak specjalna pani od obracania bramką. Nie pojęłam tego systemu. Ważne, że jesteśmy coraz bliżej celu. Wsiadamy do czegoś, co jest pół katamaranem i pół tramwajem wodnym i po 15 minutach, jesteśmy. Jeszcze tylko małe pertraktacje z kierowcą Tuk-tuka, w których pomagają nam dziewczyny z busa i kierujemy się bezpośrednio do hotelu. Późny wieczór już, więc meldunek, szama i spać! Od rana zaczynamy zwiedzanie wyspy. Od razu można zauważyć podział na wschodnią i zachodnią część. Wschodnia (w tej mieszkaliśmy) wietrzniejsza część, kitesurferska. Roi się tu od szkółek kite-owych i instruktorów, którzy totalnie wymiatają na wodzie, natomiast plaże są puste, pewnie przez to, że dość brudne i wąskie. Zachodnia, która przed wejściem na plaże przypominała Krupówki. Mnóstwo stoisk z pamiątkami, koszulkami, dziwnie przebrany gościu, z którym można zrobić sobie zdjęcie i pełno knajp. Nie do końca mój klimat. Plusem tej części wyspy zdecydowanie była plaża! Nie wiem czy kiedykolwiek, byłam na plaży z tak miękkim, puszystym?, białym piaskiem! No i kolor wody, jak z photoshopa &#8211; stojąc na brzegu widzisz rafę! Coś pięknego. Do tego jeszcze biało-niebieskie katamarany stwarzały klimat jak z pocztówki. Zdecydowanie warto pojechać, na północną część wyspy, na Puka Beach, gdzie jest (jeszcze) trochę mniej hoteli, więcej lokalsów, no i całkiem przyjemny widok na Caraboa- wyspę, na która nie mam pojęcia jak się dostać. Przez 3 dni zwiedzamy wyspę, nurkujemy, robimy zdjęcia i przedzieramy się przez tłumy turystów. Czy jakbym mogła, to pojechałabym jeszcze raz na Boracay? Raczej nie. Co nie znaczy, że jej nie polecam, bo wyspa jest piękna, natomiast są tam mocno wygórowane ceny oraz ilość turystów na m2. Po za tym jest tak wiele mniejszych i większych wysp dookoła, które chciałabym odwiedzić. Niestety Boracay nie skradła mi serca. Natomiast Tablas, Tablas, już tak. Praktycznie: z Kalibo do portu jedzie się ok 2h + 20 min promem prosto na Boracay. Koszt dojazdu z lotniska w Kalibo do portu i prom to między 200 a 600 peso. Dość duży rozrzut, my zapłaciliśmy 250/os. W tym cena biletu za prom (30 peso) +100 peso/ osopłaty portowej + 150 peso/2 os za trycykl z portu na Boracay do hotelu. Podsumowując: 850 peso/2os. Wizy na Filipiny są w formie pieczątki na wjeździe ważne 30 dni (Visa on arrival).</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/filipiny/boracay-filipiny-po-raz-pierwszy/">Boracay &#8211; Filipiny po raz pierwszy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/filipiny/boracay-filipiny-po-raz-pierwszy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2356</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Sylwester na Bali</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/indonezja/sylwester-na-bali/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/indonezja/sylwester-na-bali/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wróbel]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 16 Jun 2018 05:44:01 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Indonezja]]></category>
		<category><![CDATA[Bali]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.xpresstour.pl/?p=1812</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dziś sylwester na Bali. Data niecodzienna, bo 16 marca 2018. I żart o gościu, który nie wiedział kiedy przyjść na imprezę sylwestrową nagle zmienia znaczenie. Bo jutro Nyepi czyli Balijski nowy rok. Dokładnie to 1940. Mam podejrzenie, że na Bali obchodzi się święta dokładnie tak jak na Phuket. Czytaj: bierzemy najlepsze imprezy z wszystkich kultur i obchodzimy wszystkie. Walentynki? Czemu nie! Święto św. Patryka? Raczej! Nowy rok? Można go obchodzić więcej niż raz? Można. No to jazda. W sumie nie mam nic przeciwko. W zeszłym roku obchodziliśmy Nowy Rok trzy razy to i w tym możemy raz bonusowo spróbować. Dziś z tej okazji w Ubud będą parady z wielkimi kukłami z papier-mache przedstawiającymi różne demony, skoki przez ogień i pewnie spora dawka walenia w różne brzęczące przedmioty i maszerowania w różnych kierunkach. Nazywa się to Ogoh-ogoh. Organizacyjnie piekło. Nikt nie wie, której ta atrakcja się zaczyna i jaka będzie trasa, po której kukły będą noszone. Póki co udało nam się spotkać jeden ze specjalnych zespołów, który ma za zadanie unosić kable elektryczna za każdym razem gdy demony się do nich zbliżą. Panowie nie mają też żadnych przydatnych informacji. Jednak sylwester na Bali to jedno, nowy rok jest co najmniej równie ciekawy. Otóż jutro jest dzień ciszy. Oznacza to, że wszystko jest zamknięte, jest zakaz jeżdżenia samochodami i skuterami, zakaz wychodzenia z hoteli, przez 24h nie działa lotnisko, część operatorów wyłącza internet oraz nie wolno mieć zapalonych świateł powyżej 1 piętra. Nawet nie można psa na spacer wyprowadzić. Trzeba siedzieć w domu i oddawać się refleksji nad życiem. No i pewnie na tyle na ile znam tutejszych turystów to pić hektolitry alkoholu. Niedziela bez handlu nie brzmi tak źle co?&#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/indonezja/sylwester-na-bali/">Sylwester na Bali</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/indonezja/sylwester-na-bali/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1812</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Tarasy ryżowe na Bali</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/indonezja/tarasy-ryzowe-na-bali/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/indonezja/tarasy-ryzowe-na-bali/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wróbel]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 16 Jun 2018 04:49:07 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Indonezja]]></category>
		<category><![CDATA[Bali]]></category>
		<category><![CDATA[Co warto zobaczyć w]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.xpresstour.pl/?p=1801</guid>

					<description><![CDATA[<p>Tarasy ryżowe na Bali to temat, których przerabia chyba każdy turysta. Oprócz świątyń, plaż i kurortów to jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc tej wyspy. Które warto wybrać?</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/indonezja/tarasy-ryzowe-na-bali/">Tarasy ryżowe na Bali</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/indonezja/tarasy-ryzowe-na-bali/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1801</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Gili Asahan &#8211; moje miejsce ucieczki</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/indonezja/gili-asahan/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/indonezja/gili-asahan/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Sylwia Kempa]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 15 Jun 2018 13:12:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Indonezja]]></category>
		<category><![CDATA[Promo]]></category>
		<category><![CDATA[Co warto zobaczyć w]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.xpresstour.pl/?p=1791</guid>

					<description><![CDATA[<p>Gili Asahan to miniaturowy raj u wybrzeża Lomboku na który (jeszcze) trafia niewielu turystów. Cisza, spokój, morze i żółwie czyli jak osiągnąć ZEN tak blisko super turystycznego Bali.</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/indonezja/gili-asahan/">Gili Asahan &#8211; moje miejsce ucieczki</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/indonezja/gili-asahan/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1791</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Bali &#8211; co warto, a co nie do końca</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/indonezja/bali-co-warto-a-co-nie-do-konca/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/indonezja/bali-co-warto-a-co-nie-do-konca/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wróbel]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 13 Jun 2018 12:24:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Indonezja]]></category>
		<category><![CDATA[Promo]]></category>
		<category><![CDATA[Co warto zobaczyć w]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia Podróżoholika]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.xpresstour.pl/?p=1781</guid>

					<description><![CDATA[<p>Z pełną premedytacją spędziliśmy na Bali 3 kolejne tygodnie. Mieszkaliśmy w hipstersko-surferskim Canggu i w yoginsko-natchnionym Ubud, ale tez zrobiliśmy ponad 600 km po wyspie na skuterze. Dzięki temu mam wrażenie, ze możemy mniej-więcej opisać co nam się podobało, a co nas wkurzało na tej super popularnej Indonezyjskiej wyspie.</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/indonezja/bali-co-warto-a-co-nie-do-konca/">Bali &#8211; co warto, a co nie do końca</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/indonezja/bali-co-warto-a-co-nie-do-konca/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1781</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Tajskie krewetki prosto z marketu</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/tajlandia/tajskie-krewetki-prosto-marketu/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/tajlandia/tajskie-krewetki-prosto-marketu/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wróbel]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 01 Feb 2017 18:35:40 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Tajlandia]]></category>
		<category><![CDATA[Z dystansem do podróży]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.xpresstour.pl/?p=1664</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dlaczego Tajskie krewetki są super oraz o Paniach na targu, które jednym okiem są w stanie ocenić pojemność jedzeniową człowieka</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/tajlandia/tajskie-krewetki-prosto-marketu/">Tajskie krewetki prosto z marketu</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/tajlandia/tajskie-krewetki-prosto-marketu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1664</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Codzienność w Azji południowo-wschodniej</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/tajlandia/codziennosc-azji-poludniowo-wschodniej/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/tajlandia/codziennosc-azji-poludniowo-wschodniej/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wróbel]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 30 Jan 2017 15:16:18 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Tajlandia]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia Podróżoholika]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.xpresstour.pl/?p=1642</guid>

					<description><![CDATA[<p>Codzienność w Azji to ciężki kawałek chleba. Trzeba dawać sobie radę na przykład z zakupami w Tesco. Nie ma łatwo. Walka o przetrwanie. </p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/tajlandia/codziennosc-azji-poludniowo-wschodniej/">Codzienność w Azji południowo-wschodniej</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/miejsca/azja/tajlandia/codziennosc-azji-poludniowo-wschodniej/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1642</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
