<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Polska - Wandering Sparrows</title>
	<atom:link href="https://wanderingsparrows.pl/category/polska/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://wanderingsparrows.pl/category/polska/</link>
	<description>Blog podróżniczy &#124; Fotografia &#124; Filmowanie</description>
	<lastBuildDate>Mon, 25 Feb 2019 03:55:42 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://wanderingsparrows.pl/wp-content/uploads/2018/09/wandering-web-logo.png</url>
	<title>Polska - Wandering Sparrows</title>
	<link>https://wanderingsparrows.pl/category/polska/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">158551444</site>	<item>
		<title>Listopad w Polsce</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/przemyslenia/listopad-w-polsce/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/przemyslenia/listopad-w-polsce/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wróbel]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 16 Nov 2017 05:10:33 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia Podróżoholika]]></category>
		<category><![CDATA[Z dystansem do podróży]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.xpresstour.pl/?p=1808</guid>

					<description><![CDATA[<p>Eh, Listopad w Polsce. Na takie warunki jak za oknem to tylko znalezienie zaginionej karty SD z Tajlandii pomaga. Grudzień, taki ze świętami i śniegiem to ja rozumiem. Usiąść przy kominku z kawą zawierającą taką ilość kofeiny, że tylko krok dzieli ją od wyjścia z kubka i popełznięcia w świat. Siedzieć i patrzeć przez okno jak kot brnie przez śnieg z miną pt. „Po co mi to było?! W łapy zimno, w ogon zimno”. Taka zima to spoko. Akceptuję. Październik też zwykle nie jest zły. Jeszcze parę ciepłych dni się trafi. Takich, że może i krótkie spodenki z bluzą wejdą. Trochę zmarznę, ale lata tak łatwo nie oddam. Poza tym złota Polska jesień, grzybobranie i od biedy wieczorny grill albo ognisko. Nie ma czego się czepić, bardzo kulturalny miesiąc. Jednak jak tylko daleko mogę sięgnąć pamięcią, gdy zaczyna się Listopad, wszystko trafia szlag. Ostatnio wyjątkowo coś mu się pomyliło i jedną niedzielę odpuścił, ale od paru dni dzielnie nadrabia. Nie wiesz, czy pada, czy nie, bo to w zasadzie nie deszcz, tylko&#8230; skroplone powietrze czy coś. Trzeba się cholernie zaprzeć, żeby pchać cokolwiek do przodu, bo jak człowiek nie przyjmie z rana kilo koksu, zapitego trzema Red Bullami, to nie może wyrzucić z głowy wizji zakopania się w barłogu, coby tylko nos wystawał. Niemniej sprawy toczą się pozytywnie. Byłem w Urzędzie Miejskim Miasta Wrocław i zostawiłem tam ustną pochwałę. Całkowicie zasłużoną. Tak szybko i miło jeszcze nigdy niczego nie załatwiłem. Mam nowy dowód, Pani Grażynka machnęła formalności w parę minut i nawet się uśmiechała. Na nowym dowodzie wyglądam, jakbym sprzedawał dywany na targu w Tabrizie, czyli zgodnie ze stanem rzeczywistym. Byłem też w Urzędzie Skarbowym, gdzie dowiedziałem się, że muszę zapłacić, żeby oni wystawili mi zaświadczenie, że oddaję im pieniądze w odpowiednim czasie. Jak się można domyślić, tam pochwały już nie zostawiłem. Ogólnie rzecz biorąc, sprawy toczą się pozytywnie i jest spora szansa, że jeszcze w Grudniu gdzieś ruszymy. Czyli niestety ten Listopad w Polsce przeżyć musimy.</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/przemyslenia/listopad-w-polsce/">Listopad w Polsce</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/przemyslenia/listopad-w-polsce/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1808</post-id>	</item>
		<item>
		<title>MXT 2012 Odc 02: Przygotowania do wyprawy</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/polska/mxt-przygotowania-do-wyprawy/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/polska/mxt-przygotowania-do-wyprawy/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wróbel]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 13 Feb 2015 21:56:22 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[MXT 2012]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.xpresstour.pl/?p=413</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dla mnie przygotowania do wyprawy są najcięższą, najdłuższą oraz niestety najżmudniejszą częścią podróży. Udzielę Wam paru rad, które oszczędzą ewentualnego rozczarowania i straty czasu. Po pierwsze: nie nastawiajcie się, że zadzwonicie w parę miejsc, otworzycie stronę www i stronę na facebooku i sponsorzy zaczną lać gotówkę strumieniami na Wasz projekt. To tak niestety nie działa. W naszym wypadku wysłaliśmy ponad 1000 zapytań, ofert, listów i petycji, z czego tylko 6 firm odpowiedziało (nie liczę: MSZ oraz Prezydenta Wrocławia, którzy są zobligowani do zaproponowania Wam w miły sposób, co możecie sobie zrobić z prośbą o patronat, ale –faktycznie- Ci akurat odpowiedzieli). Z tych 6 firm, 3 odpowiedziały: nie. Z pozostałych 3, jedna zaprosiła nas na rozmowę, żeby zobaczyć dwóch gości, którzy mając 23 lata chcą objechać świat. Tylko zobaczyć. Byli ciekawi. Tak więc, żmudnie zbieraliśmy wsparcie, walcząc z procedurami oraz przedstawicielami różnych firm. Poza tym należało przygotować: &#8211; Planowaną trasę, wraz z miejscami, które chcieliśmy zobaczyć, &#8211; Siebie- jeśli chodzi o wiedzę o świecie (uwierzcie, że ktoś kto wyda poradnik jak zachować się w różnych kulturach zgarnie grube miliony), &#8211; oraz jeśli chodzi o języki, i chociaż podstawowe zwroty w każdym języku państw przez które przejeżdżamy (Panowie w turbanach dużo łagodniej reagują na dźwięk pozdrowień w swoim języku niż w angielsko- amerykańskim, a że Panowie w turbanach, co się potem okazało, mają często tendencję do posiadania broni maszynowej- zależy nam na ich łagodnym reagowaniu). Doszły do tego wszystkie sprawy wizowo- papierowe. Zezwolenia, pozwolenia, żółte karteczki, zielone karty, stemple i cały ten cyrk, który trzeba w wielu krajach okazać na granicy. Chociaż w wielu krajach 10 dolarów jest tak samo przekonujące. Żartuję oczywiście. (Am I?) W związku z tym, że wizy wyrabia się tylko w Warszawie i w paru ambasadach trzeba pokazać się osobiście poznaliśmy trasę Wrocław- Warszawa dobrze niczym rozkład autobusu nocnego z rynku do domu. Najlepiej wspominaliśmy ambasadę Pakistańską. W ciągu 3 miesięcy w tym przeuroczym miejscu spędziliśmy pewnie ze 30 godzin. Trzy razy odmawiano nam wystawienia wizy. Trzy razy wznawiano procedurę, bo urzędnik się zmienił (krążą mroczne opowieści o tym co się stało z poprzednim). Także 3 razy zmieniano typ naszej wizy, a na końcu oznajmiono, że nie możemy wjechać od strony Iran ponieważ taka granica… nie istnieje. Nieczuli na porażającą wiedzę geograficzno-polityczną urzędników Pakistańskich poprosiliśmy o wystawienie wizy i tak. Udało się, chociaż opóźniło nam to start o 3 tygodnie. Przez 3 miesiące załatwialiśmy wizy do tych krajów, do których wiedzieliśmy, że nie będziemy mogli tego zrobić poza Polską czyli np. Indii, czy właśnie Pakistanu. Jest to czasochłonne, bo w każdej ambasadzie trzeba zostawić paszport na +/- 2 tygodnie, wrócić do domu, wrócić do Warszawy, przenieść paszport dalej, potwierdzić rozpoczęcie procesu wizowego i powtarzać proces, aż skończy się lista krajów. Część wiz można dostać już „w drodze” co oszczędza sporo czasu. Wielokrotnie w ambasadach zdarzał nam się także następujący dialog: &#8211; Kiedy macie Panowie samolot? Co odpowiedzieć? Zgodnie z prawdą: &#8211; My zamierzamy tam POJECHAĆ. &#8211; Pojechać?- lekkie niedowierzanie oraz łagodny uśmiech. &#8211; Tak pojechać. &#8211; Samolotem pojechać? Znaczy polecieć? – to etap, w którym rozmówca zakłada, że 2+2 liczysz na palcach. I prawie zawsze wychodzi Ci osiem. &#8211; Nie, pojechać motocyklami, znaczy pojechać. 15 minut później oraz „parę zdjęć i plan podróży” później dostawaliśmy zadanie: I tak musicie przynieść rezerwację na samolot. Nie da się inaczej. To etap, w którym wątpimy chociaż w śladową ilość logiki w biurokracji. Następną rzeczą były szczepionki. Nie wolno o tym zapominać, szczególnie jeśli jedziecie w rejony w których, no cóż… oględnie mówiąc z higieną jest raczej krucho (Ustalmy: krucho nie jest wtedy kiedy ludzie nie myją rąk przed jedzeniem, krucho jest wtedy kiedy ludzie żyją w błogiej nieświadomości o wynalazkach takich jak np. woda bez żyjątek w środku). Poszliśmy do sanepidu przygotowani na to, że będziemy musieli teraz to miejsce odwiedzać dość często, jednak Pani doktor stwierdziła, że jako, że jesteśmy wyposażeni w dwa pośladki oraz dwa ramiona, nie widzi problemu, żeby kuć nas po 4 szczepionki na raz. Nie wiem czy jest to zgodne z procedurami, ale przyspieszyło sam proces szczepienia. Organizowaliśmy także spotkania motocyklistów w zaprzyjaźnionym barze, jeździliśmy na targi, i codziennie widywaliśmy się, żeby dogadywać szczegóły (produkcja koszulek, naklejek, przymierzanie, negocjowanie etc. etc.) oraz ogarniać nasze motocykle, które, ze względów finansowych kupiliśmy 1,5 miesiąca przed wyjazdem. Swoją drogą za przygotowanie motocykli należą się olbrzymie podziękowania mojemu tacie, który codziennie po pracy wracał, schodził do garażu i rozkładał nasze maszyny na części pierwsze i potem składał z powrotem. Doszedł do takiej wprawy przy tym że nawet nie zostawały mu żadne części. A nawet ponoć jakieś dołożył. Do tego dochodziły kontakty z mediami, wypuszczanie nowych filmów na nasz kanał YT, oraz wywiady, w których się z tego wszystkiego tłumaczyliśmy. Muszę przyznać, że jak zabieraliśmy się za ten projekt, nie myślałem, że organizacja w zasadzie będzie pracą, może nie na pełny etat ale tak na ¾. W połączeniu z dwoma kierunkami studiów, na których wtedy byłem, i pracą, do której trzeba było chodzić, żeby odłożyć cokolwiek na podroż, efekt mógł być tylko jeden. W Czerwcu było już jasne, że jest 2:1. Zawaliłem studia, ale wyjeżdżamy na wyprawę! I tak po miesiącach przygotowań, wielu wyrzeczeń, krótkich snów i długich dni, 25 września ruszyliśmy. NASTĘPNY ODCINEK</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/polska/mxt-przygotowania-do-wyprawy/">MXT 2012 Odc 02: Przygotowania do wyprawy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/polska/mxt-przygotowania-do-wyprawy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">413</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Motocyklowa wyprawa dookoła świata MXT Odc 01: Jak to się zaczęło?</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/polska/mxt-jak-wszystko-sie-zaczelo/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/polska/mxt-jak-wszystko-sie-zaczelo/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wróbel]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 13 Feb 2015 21:55:05 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[MXT 2012]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.xpresstour.pl/?p=411</guid>

					<description><![CDATA[<p>Chyba pierwszym pytaniem jakie wiąże się z wyprawą dookoła świata jest zawsze: Jak to wszystko się zaczęło? Z Maksem znaliśmy się od lat. Dlatego, zanim przejdę do historii naszej podróży dookoła świata, wypadało by nakreślić historię naszej znajomości. A w zasadzie dlaczego wiedziałem, że jeśli mam z kimkolwiek jechać na tą wyprawę, to tylko z Nim. Poznaliśmy się na imprezie u Maksa kuzyna zaraz po napisaniu matury. Byliśmy na początku najdłuższych wakacji naszego życia i kompletnie nie mieliśmy na nie planu, co było naturalnym stanem rzeczy dla Maksa, natomiast nienaturalnym dla mnie. Siedzimy więc na imprezie i rozmawiamy: o planach na przyszłość, o niesamowitych studiach, które zaczynamy (…nie były takie niesamowite), o niesamowitych horyzontach które się przed nami roztaczają (…nie roztaczały się) i jak to za 5 lat będziemy magistrami u progu niesamowitej kariery, zdobycia olbrzymich pieniędzy, szybkich motocykli, i pięknych kobiet (no, podsumujmy, że nie udało nam się skończyć studiów w tym czasie). I nagle uświadamiamy sobie, że nie mamy planów na wakacje. Obaj mamy załatwione dobrze płatne, standardowe stanowiska pracy przyszłych studentów (pracownik fizyczny) na następny miesiąc, ale co dalej- nie wiemy. I z mojej strony pada propozycja, że moglibyśmy pojechać pracować do Hiszpanii, bo i ciepło i może coś zarobimy, na co Maks stwierdza: &#8211; Dobra, ale może jak już mamy tam jechać, to może jedźmy stopem. Obaj w śmiech i temat znika na około miesiąc. Pod koniec czerwca telefon: &#8211; Słuchaj, nasz plan nadal aktualny? – słyszę jego głos. No w sumie czemu nie- myślę. 96 godzin później zostajemy odstawieni przez moją kompletnie nie przekonaną do naszego pomysłu mamę na wylotówkę z Wrocławia. Zostajemy pożegnani słowami: „dajcie znać czy Was odebrać po 16” i wyruszamy. Był to początek naszej wieloletniej przygody. Zastanawiałem się kiedyś: Jak to jest, że ludzie wyruszają na podróż dookoła świata? Jaki typ ludzi wpada na takie pomysły? I… szczerze? Nie wiem. Myślę, że jest to jednak zakodowane gdzieś w człowieku. Są ludzie, którzy nie chcą zwyczajnie podróżować. Część ludzi całe życie marzy o takiej podróży, ale nigdy się jej nie podejmują. Innym wystarczają książki, które otwierają przed nimi świat. Ale jest grupa ludzi dla której to za mało. I gdy jeden taki napaleniec trafi na drugiego. Wtedy… no cóż, przydarzają im się Przygody (tak, duże „P”). Ale wracając do naszej historii: Po drodze zrobiliśmy razem bądź osobno wyprawy dookoła Europy, busem, stopem, motocyklem, słowem: zbieraliśmy doświadczenia. I tak, trzy lata temu, na początku listopada siedzimy sobie w mojej piwnicy (miałem pokój w piwnicy- każdy ma swoje dziwactwo). I gadamy. I patrzymy na mapę która wisi u mnie na ścianie (mapa Europy wraz z ZSRR, wylicytowana ze starych zbiorów szkoły podstawowej). W ogóle taka mapa to bardzo zła rzecz. Człowiek patrzy i się zastanawia. I planuje. Wstaje rano widzi mapę i myśli: „Ciekawe jaka pogoda jest teraz w Teheranie?” A jak raz się człowiek zaczyna zastanawiać to nie daje mu to spokoju. I potem jest efekt wywiewania w świat. No więc siedzimy i pada z mojej strony propozycja: &#8211; Meksu, a może w następne wakacje na moto gdzieś razem się wybierzemy? I od razu odpowiedź: &#8211; Spoko, dookoła Morza Czarnego? Wyprawa dookoła Morza Czarnego to był plan, który chcieliśmy obaj przeprowadzić od jakiegoś czasu. Widzieliśmy już większość Europy, a żeby transportować motocykle statkiem poza nią nie było nas stać. Morze Czarne za to ma tą zaletę, że można je objechać „na kołach”. Zaczęliśmy więc „jeździć palcem po mapie” i zastanawiać się gdzie możemy dojechać i ile czasu nam to zajmie. Po chwili jednak obaj zreflektowaliśmy się, że w te wakacje wspólnego wolnego czasu znajdziemy może ze 3 tygodnie. Mało. I wtedy Maks wpada na genialny pomysł: &#8211; Może weźmiemy dziekankę? W sumie jak nie teraz to kiedy? Tak, dziekanka zmieniła podejście do wyprawy, policzyłem kilometry i mówię: &#8211; To może lądem do Australii spróbujemy. Maks zaczął się śmiać. &#8211; Jak już w Australii będziemy to równie dobrze możemy wracać w drugą stronę i zahaczyć…- przesunął palcem po mapie do Brazylii-…o karnawał. Klamka zapadła. Wiedzieliśmy, że obaj jesteśmy uparci i, że nie odpuścimy. Skoro klamka zapadła to należy podjąć odpowiednie kroki. Następnego dnia poszedłem do mojej mamy i oznajmiłem: &#8211; Jadę na wyprawę motocyklową z Maksem dookoła świata. &#8211; Ja też, przynieś drewno do kominka – oznajmiła moja urocza rodzicielka. Jednak z czasem nasi rodzice bardziej wierzyli w powodzenie naszej wyprawy od nas samych. Wspierali nas i trzymali za nas kciuki. I dzięki naszym rodzinom i naszym bliskim udało nam się wystartować. Ale nie uprzedzajmy faktów… NASTĘPNY ODCINEK</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/polska/mxt-jak-wszystko-sie-zaczelo/">Motocyklowa wyprawa dookoła świata MXT Odc 01: Jak to się zaczęło?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/polska/mxt-jak-wszystko-sie-zaczelo/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">411</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Wyprawa dookoła Europy EXT 2011 Odc 26: Czechy i powrót do domu</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/polska/ext-2011-odc-26-czechy-powrot-domu/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/polska/ext-2011-odc-26-czechy-powrot-domu/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wróbel]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 01 Sep 2011 21:38:55 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Czechy]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[EXT 2011]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.xpresstour.pl/?p=409</guid>

					<description><![CDATA[<p>Czechy nadchodzą- przejazd wypadł nam nocną porą. Tym bardziej zrobiło na nas wrażenie zatrzymanie przez policje z kałachami w środku nocy, w centrum jakieś mieścinki, którzy ewidentnie poszukiwali kogoś i wyjątkowo nie Pitera. Wtedy też powstała konspiracyjna teza o morderczych zamiarach autostopowicza, którego minęliśmy zaraz po tym. Do najbliższej cywilizacji miał jakieś 15 km. W każdym kierunku. Do tego jego odzienie kompletnie niedostosowane było do warunków pogodowych. Albo wracał z epickiej imprezy… albo woleliśmy nie pytać. Dla celów bezpieczeństwa i uniknięcia jego zemsty postanowiliśmy zaparkować samochód na noc nieco dalej. Bo „południe Czech zbyt piękne, żeby tam ginąć&#8221;. Najpiękniejsze okazało się jezioro Lipno, które stanowiło kunszt zagospodarowania turystycznego. Poza szlakami rowerowymi i rolkowymi dookoła jeziora, były tam 3 aquaparki, szlak dla narciarstwa biegowego i łyżew wytyczony przez jezioro, oraz 4 wyciągi w bliskim sąsiedztwie jeziora. O portach i żaglówkach nie wspominając. Rankiem, kiedy jednak okazało się, że ocaleliśmy z rąk szaleńców, morderców i tajemniczych nocnych wędrowców, a Pitera obozującego przy samej drodze nie rozjechał żaden TIR – obudziły się nasze głodne żołądki.  Biomarket oferował owego dnia stuprocentową zniżkę na grzyby. Przynieśliśmy ze spaceru całą michę zajączków, stojaczków, podgrzybków i tzw. „realmushroom”, czyli prawdziwków. Do tego ze 2 lub 3 ostanie jaja i wyszła najpyszniejsza na świecie grzybjecznica! Po śniadaniu przyszła pora na realizację kolejnych potrzeb z piramidy Maslowa. Przez cały wyjazd ekipa hartowała się w najzimniejszych wodach Europy, więc nawet zimne, wrześniowe, czeskie jezioro nie stanowiło dla nas wyzwania… no, może nie dla wszystkich. Monia odpuściła. Cziken! Najedzeni i wykąpani wyruszyliśmy zwiedzać przepiękny Český Krumlov. Maleńkie miasteczko nad Wełtawą, powstałe wokół XIII-wiecznego zamku, wygląda jak scenografia filmowa lub skansen. Jest to jednak autentyczne, zachowane w całości, europejskie, średniowieczne miasteczko.  Przez pięć wieków nie dotknęły go żadne działania wojenne, przebudowy lub większe klęski. Jest prześliczne i wszystkim polecamy udać się tam z aparatami. Ciekawostką jest możliwość zwiedzania Krumlova z poziomu rzeki, bowiem popularny tu jest rafting na rzece, zwłaszcza wśród młodych turystów. My postawiliśmy na panoramę, dlatego też weszliśmy na najwyższy punkt zamku. Czeski Krumlov to miejsce szczególnego dialogu między Piterem a Monią, która wyczuła dym w busie i powiedziała: „ O kurczę, coś się pali na pace”. Na to Piter: „ Spokojnie, tylko się tli”. Ostatecznie zdekonspirowaliśmy zwarcie kabla od lodówki i skończyło się na wietrzeniu busa. Naszym ostatnim przystankiem była Praga. Co tu dużo pisać – przywitała nas jak zawsze piękna, nieco doniosła, a jednocześnie bardzo przyjazna. Most Karola był pełen handlarzy, artystów i turystów. Nie bez zadyszki zdobyliśmy Hradczany, zrobiliśmy długi spacer po rynku i dzielnicy żydowskiej. Na koniec, wieczorem, zjedliśmy czosnkową zupę, knedliczki z gulaszem, popiliśmy czeskim piwem i zakończyliśmy tym samym nasz czeski „experience”. Następnego dnia przejechaliśmy do Polski. Powitaliśmy Wrocław głośnym trąbieniem, flagami, śpiewem i ogólną wesołością. Stęskniliśmy się, ach jak bardzo! Udaliśmy się prosto do domu Krzysia, gdzie czekała nas wzruszająca niespodzianka. Nasi rodzice i przyjaciele wyprawili dla nas iście królewskie przywitanie! Były uściski, oklaski, transparenty, fruwające korki od szampana, tort i pyszne jedzonko. Chyba jednak (mimo tego, że mieli spokój bez tej szalonej czwórki) nasi bliscy ucieszyli się, że wróciliśmy 😉</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/polska/ext-2011-odc-26-czechy-powrot-domu/">Wyprawa dookoła Europy EXT 2011 Odc 26: Czechy i powrót do domu</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/polska/ext-2011-odc-26-czechy-powrot-domu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">409</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Wyprawa dookoła Europy EXT 2011 Odc 1: Wyjazd z Wrocławia</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/polska/ext-2011-odc-1-wyjazd-z-wroclawia/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/polska/ext-2011-odc-1-wyjazd-z-wroclawia/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wróbel]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 01 Jul 2011 18:51:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[EXT 2011]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.xpresstour.pl/?p=288</guid>

					<description><![CDATA[<p>O tym jak wyruszyliśmy z Wrocławia w podróż busem dookoła Europy, oraz o tym jak potem wróciliśmy, żeby wyruszenie powtórzyć dwa razy. O pierogach, optymalizowaniu przestrzeni bagażowej i pierwszych dniach w drodze.</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/polska/ext-2011-odc-1-wyjazd-z-wroclawia/">Wyprawa dookoła Europy EXT 2011 Odc 1: Wyjazd z Wrocławia</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/polska/ext-2011-odc-1-wyjazd-z-wroclawia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">288</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
