<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Australia - Wandering Sparrows</title>
	<atom:link href="https://wanderingsparrows.pl/category/australia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://wanderingsparrows.pl/category/australia/</link>
	<description>Blog podróżniczy &#124; Fotografia &#124; Filmowanie</description>
	<lastBuildDate>Thu, 14 Nov 2019 14:12:14 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0</generator>

<image>
	<url>https://wanderingsparrows.pl/wp-content/uploads/2018/09/wandering-web-logo.png</url>
	<title>Australia - Wandering Sparrows</title>
	<link>https://wanderingsparrows.pl/category/australia/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">158551444</site>	<item>
		<title>Wyspa Moreton- Queensland</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/australia/wyspa-moreton-queensland/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/australia/wyspa-moreton-queensland/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wróbel]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 13 Nov 2019 15:02:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Australia]]></category>
		<category><![CDATA[Praktyczny poradnik]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://wanderingsparrows.pl/?p=2665</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wyspa Moreton to miejsce, z którego zwiedzeniem czekaliśmy aż do końca naszego pobytu w Queensland. Czy tak długo wyczekiwane dobre warunki pogodowe spełniły nasze oczekiwania? W końcu zbliżała się jesień! Czy malownicze wraki obrośnięte rafą koralową to faktycznie uczta dla oczu, czy kolejna atrakcja z cyklu „Bond island” na Phuket? Właściwie co to za wyspa ta Moreton? Jest to trzecia największa wyspa piaskowa na świecie zlokalizowana zaledwie 40km na północny wschód od Brisbane. Ponadto jest jedną z dziewiczych wysp w stanie Queensland i Nowej Południowej Walii. Wyspę o długości 38km, aż w 95% pokrywa Park narodowy. Wyspa Moreton jest znana również pod nazwą MULGUMPIN, używaną przez plemię Quandamooka*. Jak się dostać na wyspę? Promy, promy i jeszcze raz promy. Codziennie o 7:00, 8:30, 10:00 i 11:00 ( godziny w zależności od przewoźnika) promy wypływają z okolic Howard Smith Drive prosto na Tangalooma, czyli plażę, która słynie z zatopionych wraków przy jej brzegu. Czas podróży to ok. 75 min, a cena za tą przyjemność zaczyna się od ok. $57/ os w obie strony. My skorzystaliśmy z promów z firmy MICAT, na tej stronie możecie kupić bilety -&#62; Moreton Island Ferry Booking Co wyspa Moreton ma do zaoferowania? W internecie, o samej wyspie i jej walorach turystycznych jest niewiele informacji. A przynajmniej niewiele praktycznych. Pierwszą i najbardziej znaną atrakcją wyspy są wraki (Tangalooma wrecks). Jest to atrakcja, do której grzechem byłoby NIE popłynąć. 15 wraków, ułożonych w linie, które Australijczycy przycumowali ponad 50 lat temu 30 m. od brzegu wyspy. Tutaj spokojnie wystarczy się zaopatrzyć w maskę do nurkowania, aby podziwiać zardzewiałe statki, w których żyją kolorowe ryby. Jest również opcja wypożyczenia kajaków i opłynięcie wszystkich wraków dookoła. Kolejną aktrakcją wyspy jest Cape Moreton. Zaledwie 30 min. Spacerem od plazy (1,3km) znajduje się jedyna na wyspie latarnia morska, skąd można podziwiać zachody słońca. Jak dla mnie nie jest to najlepsza atrakcja na świecie, ale dla kogoś, kto liczy na fajne foty z wyspy, to będzie TO! Dla tych, którzy nie chcą spędzić całego dnia na plazy mogę polecić spacer na PUSTYNIE! dokładnie tak, ok. 1h spaceru od TANGALOOMA WRECKS znajduje się pustynia z białym piaskiem- miejsce robi wrażenie, szczególnie jak się wychodzi z australijskiego lasu na łachę piachu. 😉 Na wyspie znajdują się 2 piaskowe góry (BIG SANDHILL I LITTLE SANDHILL &#8211; tu Australiczycy się nie popisali z pomysłowością nazwową nie?), miejsce to przypomina stok narciarski, ale bez śniegu. Organizowane są zjazdy na plandekach, snowboardach i pontonach! Niestety żeby się tam dostać trzeba mieć swoje auto- koniecznie 4&#215;4 albo wykupić wycieczkę będąc już na miejscu. Zwierzęta na Moreton Island Tutaj poza atrakcjami jak plaże czy piaskowe góry, możemy podziwiać zwierzęta jakie w Polsce są tylko w zoo. M.in. co wieczór pod Tangalooma Resort podpływają delfiny (one wiedzą, ze tam na pewno ktoś będzie łowił ryby i je dokarmi). Jest to tez idealne miejsce do obserwowania żółwi! Między lipcem, a listopadem można obserwować przepływające wieloryby. My sobie wmawiamy, ze widzieliśmy jednego- ale mamy na to marne dowody. To chyba tyle z mojej strony o atrakcjach wyspy. Niemniej, jak kiedykolwiek będę miała okazje jeszcze raz tam popłynąć, to na pewno to zrobię. Jest to idealne miejsce , gdzie można odpocząć od miasta, ba cywilizacji! Brak sklepów, straganów, prądu i pitnej wody sprawia, ze można poczuć się jak na wakacyjnym biwaku (ale trzeba też pamiętać, żeby przed wyprawą się zaopatrzyć we wszystkie potrzebne rzeczy). Jeżeli zdecydowalibyście się na nocleg w tym magicznym miejscu, to tutaj znajdziecie listę campingów -> Lista dostępnych campingów w Queensland. Na wszystkich dostępnych campingach są prysznice i toalety, ale to tyle. Cała reszta we własnym zakresie. Jeżeli jednak takie odcięcie od cywilizacji Was przeraża, to nie będziecie zadowoleni z noclegu w takim miejscu 🙁 *aborygeni zamieszkujący północno- wschodnie wybrzeże Australii, którzy posługują się dialektem Durubalic- w żadnym stopniu nie przypomina to angielskiego:) Dodatkowe informacje o wyspie Moreton: Jeżeli decydujecie się na kupno samych biletów na wyspę, to na odwrocie biletu przeczytacie kilka niezbędnych informacji. M.in dowiecie się żeby zabrać ze sobą odpowiednią ilość jedzenia i picia, bo na wyspie w okolicy nie ma sklepów. Ze względu na złe warunki pogodowe, mogą (i czasem tak faktycznie się dzieje) zostać odwołane promy wycieczkowe. Latanie dronem ze względu na wiatr jest trochę utrudnione. W naszym przypadku wiało tylko 20km/h co jest lekkim wiatrem w tym miejscu. Ale średnio wieje 36km/h Pływając wokół wraków można łatwo się skaleczyć o metalową konstrukcje. Dlatego tez, warto zaopatrzyć się w apteczkę- pisze o tym,bo nam się to przydarzyło, a niestety zabrakło nam wody utlenionej i plastrów. KONNNIIEEECC</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/australia/wyspa-moreton-queensland/">Wyspa Moreton- Queensland</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/australia/wyspa-moreton-queensland/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2665</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Szukanie pracy w Australii</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/australia/szukanie-pracy-w-australii/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/australia/szukanie-pracy-w-australii/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wróbel]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 27 Feb 2019 06:52:43 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Australia]]></category>
		<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<category><![CDATA[Z dystansem do podróży]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://wanderingsparrows.pl/?p=2619</guid>

					<description><![CDATA[<p>Znalezienie pracy w Australii wymaga iście anielskiej cierpliwości. Było nam na tyle ciężko coś znaleźć, szczególnie w branży foto/video, że się zbiesiłem i założyłem jednoosobową działalność gospodarczą. Dodając to do faktu, że zostały mi pełne 32 korony na norweskim rachunku, wychodzi że jestem teraz &#8222;międzynarodowym biznesmenem z oszczędnościami za granicą&#8221;. Następna w kolejce jest książka o tym jak dobrze i bogato żyć za 5$ dziennie. Trzymajcie kapelusze. A tak na poważnie to pierwsze 3 miesiące w Brisbane ssały jak polonez zimą. Rozsyłałem CV, chodziłem na spotkania, dzwoniłem i przebić się nie dało przez dziesiątki Australijczyków, którzy pokonywali mnie faktem posiadania obywatelstwa. Dopiero po jakimś czasie udało mi się poznać parę osób dzięki którym realizuję przez ostatnie 2 tygodnie zlecenie za zleceniem. I to chyba najbardziej kocham w tej robocie. W ostatnim miesiącu filmowałem na torze wyścigowym ze środka Ferrari 458, zrobiłem krótkometrażowy psychodeliczny film fabularny, teledysk dla girlsbandu, promo dla nowo budujących się bloków, making of dla pilota serialu telewizyjnego, zdjęcia na weselu, 8 filmów dla agencji migracyjnej i jedną animację. Żeby była jasność: kokosów z tego nie ma, ale robienie tych wszystkich rzeczy uświadomiło mi jak bardzo lubię ten biznes. No, ale przejdźmy do konkretów. Przylatujecie do Australii i szukacie pracy, chcielibyście parę rad na start? Oto one: 1. Nie bądź ciołem, leć do dużego miasta. Zrobiliśmy parę błędów w naszej przeprowadzce do Australii, ale ten był jednym z największych. Przelecieliśmy do Cairns, bo dostałem informację od jedynych dwóch firm, które robią tam wideo, że może były by zainteresowane współpracą. Ostatecznie nie były. Przylecenie do małego miasta sprawia, że na starcie masz pod górkę. Ciężej znaleźć samochód, który nie jest złomem. Polonia jest mniejsza, więc jeśli chcesz poznać rodaków to masz na to mniejsze szanse, jest mniej ofert pracy etc. etc. Przylot do małego miasta podnosi poziom trudności o co najmniej dwa jeśli chodzi o rozpoczęcie przygody z Australią. 2. Znaj portale Twoje, codziennego sprawdzania warte. Niby roboty w XXI w. powinno się szukać przez internet, więc wymienię tutaj wszystkie portale, które warto znać jeśli chodzi o szukanie pracy w Australii: Indeed (paskudnie zaprojektowany, ale są ogłoszenia, średnia ilość odpowiedzi). Seek (ładniejszy kuzyn Indeed&#8217;a, podobna ilość ofert, ale w większości raczej na wypasione stanowiska, jeśli jesteś na W&#38;H to zapomnij). Gumtree (wszystko od samochodów, przez dziwne ogłoszenia o pracę, aż do części do taczek, sporo dziwnych ofert, warto przesiewać, ale parę zleceń mi stamtąd wpadło). Airtasker (portal do zlecania sobie nawzajem małych robót. Można coś znaleźć na start, albo nawet znaleźć zlecenie prowadzące do większej współpracy. Warto, chociaż procent jaki pobierają od zarobków jest skandaliczny). Strony agencji rekrutacyjnych (MLKA, Barcats etc.). Napisałem na starcie, że NIBY roboty powinno się szukać w internecie, bo szczerze nie poznałem nikogo kto dostał pracę z pierwszych dwóch portali. Większość ludzi z którymi rozmawiałem dostało robotę korzystając z pomocy agencji lub agenta (jeśli są bardzo mocno wyspecjalizowani), lub po prostu roznosząc CV po restauracjach, sklepach, budowach i hotelach. Można też wrzucić na Gumtree swoje ogłoszenie, i to przyniosło nam chyba więcej rozmów rekrutacyjnych niż zgłaszanie się na to co już tam wisiało. 3. Wizę swoją zrozum i na jej ograniczenia przystań. Jakieś 90% z Was będzie prawdopodobnie na wizie studenckiej, albo Work &#38; Holiday 462. Wizy te mają pewne ograniczenia. Na pierwszej można pracować określoną ilość godzin tygodniowo, a drugą większość Australijczyków traktuje jako &#8222;backpacker visa&#8221;. Oznacza to w skrócie, że jeśli nie macie największego farta w życiu, a Wasza profesja nie jest tutaj traktowana jak bycie bohaterem na pełny etat (pielęgniarka, kucharz, górnik), to każda &#8222;poważna&#8221; firma będzie zlewała Wasze aplikacje. Jesteście backpackerem i oni nie wiedzą, czy zaraz nie uciekniecie do domu. Zatrudnianie Was na pełny etat do poważnego zadania nie ma sensu. Z drugiej strony jeśli szukacie zatrudnienia w branży turystycznej, lub marzycie o tym, żeby pracować w barze na Outbacku to prawdopodobnie znajdziecie pracę. Pamiętajcie tylko o zrobieniu RSA (pozwolenia na wydawanie alkoholu). Z własnego doświadczenia powiem, że próbowałem walczyć z tym stereotypem i poległem sromotnie. W ostatnich 9 miesiącach byłem na parudziesięciu rozmowach o pracę i w trzech firmach dotarłem do ostatniego, najwyższego etapu i wszystkie 3 firmy zrezygnowały z zatrudnienia mnie ze względu na moją wizę. 4. Facebook Twoim przyjacielem. Tym razem. Polecam dodanie się do wszystkich możliwych grup fejsbukowych związanych z pracą w Twoim regionie. Często pojawiają się tam ogłoszenia, które nie pojawiają się nigdzie indziej i łatwiej też na nie zareagować. Nie muszę wspominać, że jeśli konto biznesmena z Indii wrzuca info o &#8222;niesamowitej okazji&#8221; to nie ma sensu pytać się o szczegóły prawda? I to chyba tyle jeśli chodzi o szukanie pracy w Australii. Wydaje mi się, że tak jak na całym świecie: większość pracy warto znaleźć przez znajomości. Wybrać się na parę spotkań np. Polonii, albo Couchsurfingowych, porozmawiać z ludźmi i popytać. Jeżeli potrzebujecie czegoś na start to moim zdaniem wydrukowanie CV i chodzenie po restauracjach, pubach, sklepach i hotelach to najszybszy sposób na znalezienie zatrudnienia. Uprzedzę tylko, że nie jest to proste i wymaga dużego samozaparcia i silnej woli. Ale tak już wygląda szukanie pracy w Australii. Niemniej trzymam kciuki!A i jak macie ochotę to tu opisujemy naszą przygodę podczas pracy na Outbacku.</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/australia/szukanie-pracy-w-australii/">Szukanie pracy w Australii</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/australia/szukanie-pracy-w-australii/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2619</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Ciekawostki o Australii</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/australia/ciekawostki-o-australii/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/australia/ciekawostki-o-australii/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Sylwia Kempa]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 14 Feb 2019 13:30:29 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Australia]]></category>
		<category><![CDATA[Z dystansem do podróży]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wanderingsparrows.pl/?p=2364</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wszystkie ciekawostki o Australii (przeze mnie roboczo nazywane &#8222;Co w jednym kraju na talerzu, to w innym w kiblu.&#8221;), które tutaj opisuję doświadczaliśmy, bądź mieliśmy okazje zaobserwować. Postaram się uniknąć suchych faktów typu: populacja Australii jest PRAWIE dwa razy mniejsza niż w Polsce, czy „w Australii żyje 60 gatunków kangurów”- takie informacje bez problemu znajdziecie w Wikipedii ;). Ciekawostki „co tam, jak tam” w Australii: 1. Korzystając z publicznych toalet, warto najpierw spuścić wodę, gdyż może COŚ wam wypaść ze spłuczki do ubikacji. Ja na szczęście trafiłam na żaby, ale bywa i tak, że możecie znaleźć węża. Należy być szczególnie ostrożnym na outbacku. 2. Różnice temperatur na outbacku między dniem, a nocą są olbrzymie. Zimą w ciągu dnia temperatura osiąga ok. 30 stopni, za to nocą spada nawet do 2! 3. Każdy stan w Australii ma inne przepisy odnośnie serwowania alkoholu w pubach. Oczywiście jak chcesz pracować w barze, to musisz wcześniej uzyskać certyfikat (RSA) pozwalający ci na „świadome wydawanie alkoholu”. Zdawanie certyfikatu wiąże się z siedzeniem przed komputerem naście godzin i odpowiadaniu na pytania typu: &#8222;Czy można sprzedawać wódkę dziecku jeśli twierdzi, że to dla taty&#8221;. 4. W zależności od stanu, za to samo wykroczenie mandat będzie innej wysokości- zwykle najmniej zapłacicie w QLD, za to najwięcej w NSW.5. Jazda po alkoholu nie jest wykroczeniem, pod warunkiem, że masz mniej niż 0,5 promila w wydychanym powietrzu. 6. Mieszkańcy Północnej Australii starają się nie zostawiać swoich pupili na dworze na noc. Wbrew pozorom nie dlatego, że mogłyby zostać zjedzone przez krokodyle (choć to też się zdarza), a z powodu trujących żab. 7. Weekendowe grillowanie w Australii jest narodowym sportem na równi z footballem. 8. Australijskie (te nie najnowsze) domy, jakościowo przypominają domki dla lalek- w obu przypadkach tylko przez chwile spełniają swoją funkcje, a później coś z nich odpada. 9. Historie o nielimitowanym internecie można porównać do tzw. Złotego pociągu- wszyscy słyszeli, ale nikt nie widział. 10. Australijskie steaki = niebo w gębie! W żadnym odwiedzonym przeze mnie kraju nie jadłam tak dobrej wołowiny. 11. Chodzenie bez obuwia, w miejscach oddalonych od plaży o 1000km, jest całkowicie normalne. Jest też to na tyle popularne, że w niektórych restauracjach można zauważyć znak „ zakaz chodzenia bez butów”. 12. Wizyta u lekarza pierwszego kontaktu kosztuje tyle, ile bilet z Bali do Cairns dla 2 osób. 13. Najpopularniejszym daniem australijskim, które można dostać dosłownie wszędzie, jest steak z puree z ziemniaków i dyni, z kawałkiem kolby kukurydzy. Kukurydza ma chyba spełniać formę sałatki. 14. Obcokrajowca na outbacku można rozpoznać po tym, że jest czysty (hihi). 15. Każdy szanujący się Australijczyk w samo południe jest na lunchu. 16. Jednym z najbardziej dochodowych zawodów dla kobiet jest pielęgniarstwo. Więcej: spotkaliśmy bardzo dużo osób, które ze względu na dochodowość tego zawodu w ostatnich latach się przebranżowiły. 17. Większość australijskich ptaków nie potrafi śpiewać- wydają zwykle dźwięki przypominające charkanie żula. 18. Najpopularniejszym daniem wigilijnym jest pieczony indyk i krewetki. 19. Miasto Brisbane wielkościowo jest tak rozległe jak całe woj. Mazowieckie. 20. W każdym większym mieście jest miejsce, gdzie obok siebie można znaleźć odkryte baseny (nazywane pieszczotliwie przez Aussie: &#8222;Pee-pool&#8221;), brodziki, place zabaw, grille, boiska do siatkówki, które są za darmo i czynne niemalże cały rok. To chyba wszystkie ciekawostki o Australii ode mnie póki co. Jak mieliście okazje zaobserwować coś nietypowego dla Polaka w Australii, to śmiało piszcie! Ciekawa jestem co zwróciło waszą uwagę w tym kraju.Cheers</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/australia/ciekawostki-o-australii/">Ciekawostki o Australii</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/australia/ciekawostki-o-australii/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2364</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Praca na Australijskim Outbacku 2</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/australia/praca-na-australijskim-outbacku-2/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/australia/praca-na-australijskim-outbacku-2/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wróbel]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 10 Feb 2019 11:32:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Australia]]></category>
		<category><![CDATA[Podróże na luzie]]></category>
		<category><![CDATA[Z dystansem do podróży]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wanderingsparrows.pl/?p=2335</guid>

					<description><![CDATA[<p>Po ostatnim wpisie widać, że podobają Wam się aktorzy występujący w naszej małej miejscowości na Australijskim outbacku (NASA ponoć płaci wszystkim w Australii, chłopaki jeśli to czytacie: czekamy na przelew). Dziś pozwolę sobie opowiedzieć jeszcze parę historii prosto z outbacku. Warto zacząć od Kopciuszkowego wydawania dań, gdyż system pracy naszej gwiazdy zasługuje jedynie na słowa uznania. W przerwie od fajki na pracę, Kopciuszek zazwyczaj biega po kuchni jak kurczak po dekapitacji. Pięć palników odpalonych, tylko jeden zajęty, jakaś ryba leży na blacie, a we frytkownicy pływa zagubiony kawałek steka. W rezultacie, fakt, że cokolwiek wydajemy zakrawa na cud. Jednak, gdy już coś wyjdzie z kuchni, wtedy właśnie zaczyna się taniec pt. Kto to k**wa brał? Polega on na tym, że Kopciuszek wychodzi z kuchni i krzyczy np. Rump steak i frytki! I masz do 5 sekund na reakcję. Nie ma znaczenia, który byłeś w kolejce, czy miałeś numerek czy nie, czy twoje zamówienie było z ziemniakami zamiast frytek. To jest Sparta. Reaguj, albo nie będziesz jadł. Ktoś właśnie płaci za obiad, który dosłownie 3 sekundy temu zamówił. A ja wyczuwam za moim ramieniem zapach tutejszych „męskich”.&#8211; Bierzesz kurczaka z serem? &#8211; pyta Kopciuszek z parującym talerzem w ręce przeszywając delikwentkę wzrokiem.&#8211; Ttaak- odpowiada zdezorientowana klientka.&#8211; Masz- rzut talerzem na ladę &#8211; smacznego- dorzuca łaskawie i wraca do wściekłego miotania się po kuchni. Klienci którzy chcieliby w takiej sytuacji ponarzekać zostają przez naszą kucharkę skierowani litościwie (zawsze w opcji jest łopata i dół- patrz poprzedni wpis) do Grażyny. Miłościwie nam panująca Grażyna przybiera minę Pani z dziekanatu, czyli taką, która ma Ci uświadomić, że jesteś nędznym robakiem, który właśnie doświadcza jedynego prawdopodobnie w życiu spotkania z antropomorficzną personifikacją wszystkich boskich cech. &#8211; Bo rozumie pani, to nie to, co ja zamawiałem &#8211; tłumaczy klient, który ewidentnie nie chce awantury i cały czas naiwnie myśli że problem może być rozwiązany &#8211; ja chciałem ziemniaki, a dostałem frytki i miałem nadzieję&#8230; &#8211; milknie pod miażdżącym spojrzeniem Grażki.&#8211; Czy dostał pan jedzenie? &#8211; pyta królowa, po przedłużającej się ciszy.&#8211; Tak, ale ja w ogóle nie chciałem sałatki, tylko warzywa i sos, nie, nawet sosu nie chciałem! &#8211; rozpaczliwie wypomina klient patrząc w talerz.&#8211; Czyli nie wie pan, co pan chciał, a czego nie?&#8211; Nie, No przecież wiem&#8230;&#8211; Nie wygląda to w ten sposób &#8211; Grażyna znalazła słaby punkt i klient czuje się zupełnie skołowany.&#8211; To ja może to zjem&#8230; &#8211; Tak myślałam. Większość jednak godzi się ze swym losem jako że Australijski interior jest duży, a ludzkie ciało zupełnie małe i łatwe do ukrycia. Nie żeby ktoś komuś tutaj groził. Po prostu w powietrzu wisi taka niewypowiedziana możliwość wąchania kaktusów od dołu. Z drugiej strony we dni w które w kuchni chochlę pierwszeństwa dzierży John posiłki wydawane są o czasie i zwykle po kolei. W sumie niewiele złego mogę powiedzieć o Johnowym gotowaniu od momentu, w którym przestał wsadzać palec w czyjeś ziemniaki, żeby sprawdzić czy są odpowiednio ciepłe. John, za to, wydaje się, że czerpie energię życiową ze wkurzania innych organizmów białkowych (boję się napisać, że innych ludzi, bo implikowało by to, że John również jest człowiekiem). Zwykle jeśli nie próbuje sprowokować nas, to obiera sobie za cel jakiegoś nieświadomego klienta i zaczyna swoją tyradę. Nie wiem czy wiecie, ale wszystko co nie jest Australijskie jest w najlepszym wypadku głupie, a każdy kto nie jest Australijczykiem jest nierobem. Wyjątkiem jest Teksas, w którym nadal można strzelać do ludzi i Nowa Zelandia, która w Johnowym umyśle jest takim upośledzonym bratem Wielkiej Australijskiej Potęgi. Swoją drogą, Australia powinna wreszcie zacząć bombardować każdego, kto jest w jakimkolwiek stopniu inny niż nasz bohater. I nie ważne czy jesteś gejem, hindusem, czy po prostu nie lubisz lodów czekoladowych. Jak tylko John zdobędzie władzę będziesz płonął na stosie. Poza tym piłka nożna to najgłupszy sport na świecie i nijak ma się do sławnego wszędzie australijskiego footbolu. W dyskusji z Johnem od początku wiesz, że trafiłeś na mur. Nawet jeśli uda Ci się go przegadać to i tak będzie miał ostatnie słowo, gdy zanurzy kciuka w Twoim puree. Mam nadzieję, że Wy bawicie się świetnie, bo my już nie możemy się doczekać przyszłego piątku, gdy wskoczymy do Beci i oddalimy się zarówno od kopciuszkowego dołu jak i johnowego stosu, a praca na Australijskim outbacku zostanie daleko za nami.</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/australia/praca-na-australijskim-outbacku-2/">Praca na Australijskim Outbacku 2</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/australia/praca-na-australijskim-outbacku-2/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2335</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Praca na Australijskim Outbacku</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/australia/praca-na-australijskim-outbacku/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/australia/praca-na-australijskim-outbacku/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wróbel]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 10 Feb 2019 11:15:43 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Australia]]></category>
		<category><![CDATA[Podróże na luzie]]></category>
		<category><![CDATA[Z dystansem do podróży]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wanderingsparrows.pl/?p=2330</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jak pierwszy raz usłyszałem, że moglibyśmy pracować na outbacku (pustynia w środku Australii) to uznałem to za świetny pomysł. Z paru powodów. Po pierwsze ciężko o lepszą piwno-kowbojską historię barową, niż tą zaczynającą się od „kiedy pracowałem w barze na pustyni&#8230;”, po drugie, taka robota liczy się do 88 obowiązkowych dni które musimy przepracować do naszej następnej wizy, a po trzecie, no cóż, jestem wielkim fanem zarabiania kasy, szczególnie jak w promieniu 200 km nie masz gdzie jej wydać. Nie spodziewałem się jednak, że praca w tak prestiżowym miejscu zamieni się w komedio-dramat z wątkami trillerowym. Postaram się przytoczyć parę anegdotek. Tło: mieszkamy w Kynunie (populacja oficjalna: 20 osób, populacja rzeczywista: 12, najwyraźniej pytanie się o brakująca ósemkę jest źle postrzegane). Oprócz naszego motelu/jadłodajni/campingu/baru-mordowni, na stanie 6 domów i stacja benzynowa. Do najbliższego miasta (przez miasto Australijczycy rozumieją zbiór domów gdzie oprócz motelu i stacji jest też monopolowy) w jedną stronę 187 km w drugą 165 km. Zasięg mamy od zeszłego wtorku. Bohaterzy akcji: Menedżer/kucharz/zabijaka nazwijmy go John. Były policjant i żołnierz, człowiek który potrafi całkowicie z ópy zacząć kopać kosz ponieważ nie trafił do niego papierkiem. Duży fan Trumpa, chociaż uważa, że Donald zbyt powściągliwy, a mur jest za niski. Nienawidzi wegan. Menadżerka/gwiazda nazwijmy ją Grażyna. Grażyna ma 54 lata, ale równie dobrze mogła by mieć 40 lub 60. Jest żywym dowodem na to, że panie produkowane przez PKP i pocztę polską są eksportowane za morze i prawdopodobnie robią połowę naszego PKB. Grażyna jest domowym detektywem („tu była gąbka! Ktoś ją na pewno ukradł!”) i charakterem pasuje do Johna. Jak już kosz polegnie z powodu Johnowej złości to Grażyna będzie go kopać z powodu tego, że leży w nieodpowiednim miejscu. Tipsy i wściekła ruda fryzura są rzeczami, których nie muszę wspominać, nie? Kucharka/sprzątaczka/mędrzec życiowy Przychodzi raz na jakiś czas. Nazwaliśmy ją Kopciuszek z powodu chmur dymu które majestatycznie kręcą się w jej orbicie. Ten sam rocznik co Grażyna, ale z powodów różnych wygląda raczej na 70+. Kopciuszek rzuca mięsem tak gęsto, że oba tutejsze psy zaczynają się ślinić na jej widok. Przesympatyczny człowiek którego największym obecnym zmartwieniem jest to, że klienci bezczelnie nie życzą sobie w jedzeniu popiołu z fajek. Nienawidzi ludzkości. Kowboje Nasi głowni klienci. Oprócz tych podróżników, którzy akurat z ewidentnym zagubieniem wypisanym na twarzy przekraczają nasz próg w poszukiwaniu czegokolwiek do picia na tej pustyni. Kowboje wpadają zazwyczaj na śniadanie (piwo) i na kolacje (2 piwa plus niekończąca się runda rumów z cola). Po obu posiłkach oczywiście jeżdżą samochodami, bo najbliższy policjant jest w „mieście”. I to tyle. Więcej aktorów nie ma. Anegdota 1: Kuchnia. Kopciuszek smaży steka.&#8211; A wiesz, zdechł mi pies wczoraj.- zagaił Kopciuszek radośnie.&#8211; O przykro mi.&#8211; Eee mam jeszcze jednego, tylko zobacz jakie mi się pęcherze od łopaty zrobiły &#8211; (konsternacja)&#8211; No musiałam głęboko kopać, żeby ten drugi nie wykopał i nie zeżarł. &#8211; w zamyśleniu zaczęła dźgać mięso. &#8211; głęboko&#8230; i dużą dziurę, jak na człowieka&#8230; heh!Mentalna notatka: nie denerwować Kopciuszka. Anegdota 2: Zgodnie z prawem nie możemy podawać alkoholu przed 10, więc punkt 10 otwieramy bar. Przed drzwiami czeka już babcia. Z serii takich co prawdopodobnie mają 90 lat, ale gdzieś koło 50tki postanowiły się tym nie przejmować. Super ciemne RayBany odwracają się błyskawicznie w stronę uchylonych drzwi.&#8211; Wreszcie! &#8211; uśmiecha się &#8211; podwójna wódka, woda gazowana i burger z bekonem. Sylwia nalewa „drinka”, a ja idę ogarnąć jedzenie. Babcia chce się podzielić wiedzą ewidentnie:&#8211; Niby nie mogę ale tak lubię, poza tym kto mi zabroni! Anegdota 3: Siedzi dwóch nieźle dziabnietych już kowbojów i prowadzą trochę przydługą już rozmowę na temat jedyny możliwy w Kynunie: bydło.&#8211; A ja to mam szezidziesiat i szmery i piętnaście &#8211; mówi jeden totalnie bez sensu.&#8211; A ja mam taką jedną krowę co muczy i muczy, taka głośna jest że ho! &#8211; dodaje drugi, oczywiście kompletnie nie zwracając uwagi na oburzenie towarzysza, który najwyraźniej zaczynał jakąś historie. Zatrzymuje się na chwilę i patrzy w sufit, żeby przypomnieć sobie o co mu chodziło. &#8211; tak śpiewa prawie że, wiesz? I czarna zupełnie. To jej daliśmy takie imię, żeby pasowało: Beyonce! Mieszkanie na outbacku jest ewidentne jedną z najdziwniejszych rzeczy jaka nas spotkała. John, Grażyna i Kopciuszek jeszcze powrócą jeśli wyrazicie takie życzenie. Tu możecie zobaczyć drugą część</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/australia/praca-na-australijskim-outbacku/">Praca na Australijskim Outbacku</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/australia/praca-na-australijskim-outbacku/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2330</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Wiza Work and Holiday do Australii (462)</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/australia/wiza-work-and-holiday-do-australii-462/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/australia/wiza-work-and-holiday-do-australii-462/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Sylwia Kempa]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 18 Jun 2018 13:22:55 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Australia]]></category>
		<category><![CDATA[Promo]]></category>
		<category><![CDATA[Papierologia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.xpresstour.pl/?p=1787</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wniosek odrzucony!!! Czyli jak przez 3 miesiące staraliśmy się uzyskać wizę Work and Holiday (462) do Australii i jaką SUPER NIEMOCĄ okazała się dla nas papierologia z tym związana.</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/australia/wiza-work-and-holiday-do-australii-462/">Wiza Work and Holiday do Australii (462)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/australia/wiza-work-and-holiday-do-australii-462/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1787</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Pierwsze tygodnie w Australii</title>
		<link>https://wanderingsparrows.pl/australia/pierwsze-tygodnie-w-australii/</link>
					<comments>https://wanderingsparrows.pl/australia/pierwsze-tygodnie-w-australii/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Sylwia Kempa]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 17 Jun 2018 06:15:39 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Australia]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia Podróżoholika]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://wanderingsparrows.pl/?p=2349</guid>

					<description><![CDATA[<p>Pierwsze tygodnie w Australii są dość wymagające. Pewnie jak w każdym nowym kraju. Zacznijmy może jednak od początku. Czy już wspominałam o tym, że nie jesteśmy tą parą, której zawsze wszystko się udaje? Nie? No to już wiecie. Mamy za to niesamowite szczęście do odwiedzania miejsc, które akurat są zamknięte. Można by powiedzieć, że właśnie tak było z naszym pierwszym dniem w Oz. Przylecieliśmy w Anzac Day. Wszystkie sklepy zamknięte, autobusy jeżdżą rzadko i niechętnie, a ludzie, których mijamy na ulicy są równie zagubieni jak my. Słowem: pustynia w tym Cairns. Dla nas nie było to najgorsze bo przynajmniej odbiliśmy sobie dość długi lot w dziwnych godzinach. Mogliśmy też zebrać się, bo przed nami: Pierwszy tydzień. Jako, że nasz pobyt w Australii miał być dłuższy to mieliśmy kilka niezbędnych rzeczy do załatwienia od razu po przylocie m.in. musieliśmy: Kupić karty sim i zarejestrować numery, otworzyć konto w banku, i złożyć wniosek o nadanie numeru podatkowego. Wszystko wydaje się być łatwe do zrobienia, i tak też było, do momentu wypełniania podania o tutejszy NIP. Jak się okazało, numer zostanie nadany w ciągu 30 dni od momentu złożenia wniosku i będzie wysłany pocztą na wskazany adres. Problem był w tym, że my nie znaliśmy naszego adresu (tzn. nie wiedzieliśmy gdzie będziemy za miesiąc). Na szczęście można ten papier również wysłać na adres poczty głównej, a w razie gdybyśmy chcieli się dowiedzieć jaki on jest, to możemy zadzwonić na infolinie i tam prawdopodobnie ktoś nam go podyktuje. Po co to wszystko? Tylko i wyłącznie po to, żeby pracować legalnie. Z resztą nikt na „czarno” nie chciałby nas zatrudnić. Przy okazji pracując na naszej wizie (462) w północnej części Australii można starać się o przedłużenie wizy na kolejny rok. Załatwiając kilka niezbędnych rzeczy uciekł nam pierwszy tydzień. Drugi tydzień!- gdzie jest Becia?! Australia jest zaaaarąbiście duża, i dostanie się z punktu A do B zajmuje tyle co wejście na Giewont w za dużych sandałach. Dlatego też trzeba mieć coś, co pomoże się przemieszczać: auto, kucyka, kosiarkę- wszystko, byle nie rolki. Drugi tydzień zaczęliśmy od intensywnych poszukiwań auta, co jak się okazało nie było takie proste. Na samochodach oboje znamy się tak, że podczas zakupu, to wiemy tylko to, że trzeba robić poważną minę i kopać w oponę. Nie mam zielonego pojęcia o tym, co się sprawdza i na co warto zwrócić uwagę itp. Nie ukrywam- Wróbel musiał się tym zająć. I tak po kilku dniach udało nam się kupić Becię (Mitshubishi challenger). Z doświadczenia, po paru miesiącach możemy powiedzieć, że jeśli kupujecie auto w Oz to omijajcie szerokim łukiem samochody od backpackerów. Najlepiej celować w coś w 4 cylindrach, pseudo terenowe, od Australijczyka. I sprawdzać przed kupnem u mechaników. Skąd pomysł na takie imię? Oglądaliście może „Gdzie jest Dori”? Mega animacja, w której jedną z postaci jest gołąb. Lekko „szalony”, nie do końca kumaty, taki po przejściach. I takie też jest nasze auto. Gdzieś coś cieknie, trochę lakier odpryskuje, czasami dziwnie brzmi, ale działa! (długo nie podziałało- spojler!). Po zakupieniu Beci, ruszyliśmy w teren. W poszukiwaniu pracy oczywiście. Najpierw Port Douglas, na północ, po czym szybko uciekliśmy na południe w kierunku Townsville zwanego również Brownsville. Za równo w jednym jak i drugim mieście nie znaleźliśmy tego czegoś, co sprawiłoby żebyśmy chcieli tutaj zostać. Co innego było w przypadku Airlie Beach. Bardzo przyjemne miasteczko, ładne wybrzeże i idealna temperatura &#8211; w dzień 26-30 stopni, a w nocy ok. 18. Niestety z robotą słabo, sezon turystyczny zaczyna się dopiero za miesiąc. Mimo to postanowiliśmy zatrzymać się tutaj na kilka dni i kto wie, może coś nam się uda złapać. Kilka dni zamieniło się w tydzień, bo mieliśmy dość duży problem żeby się rozstać z naszymi hostami! Brzmi to dziwacznie, ale to był najprzyjemniejszy tydzień w Australii przespany u kogoś w ogródku. Właściciel, jak się okazało, ma polskie korzenie, ale niestety z polskich słów zna tylko „Dzień dobry” i „kawa”. Postanowiliśmy więc, przedstawić mu Polskę z tej najlepszej strony- przez żołądek do serca- czyli zaserwowaliśmy POLSKIE PIEROGI! Danie okazało się tak orientalne, że było serwowane przez kolejne dwa dni. Wszelkie bariery zostały przełamane do tego stopnia, że Kevin i Amanda pytali po znajomych czy nie szukają kogoś do pracy, dzięki czemu zostalibyśmy w Airlie Beach dłużej, a pierogi serwowane byłyby przynajmniej raz w tygodniu. Niestety pracy nie znaleźliśmy i padła ostateczna decyzja o tym, że spróbujemy zupełnie czegoś innego, czegoś, czego pewnie nigdy więcej nie doświadczymy- pracy na Outback-u. Tak się skończyły nasze pierwsze tygodnie w Australii. Złote rady od Australijczyków: Węże na drzewach są ok, ale od węży na ziemi uciekaj robiąc dużo hałasu. Nie kąp się w rzece (szczególnie blisko ujścia), bo może cie zjeść krokodyl. W morzu może lepiej też nie, bo tam też są krokodyle i meduzy. Jak zobaczysz piękną, zieloną żabkę, która wygląda jak z bajki Disney’a, to broń Boże nie dotykaj! Lepiej nie jeździć po nocy autem, bo możesz coś potrącić zwykle kangura.</p>
<p>Artykuł <a href="https://wanderingsparrows.pl/australia/pierwsze-tygodnie-w-australii/">Pierwsze tygodnie w Australii</a> pochodzi z serwisu <a href="https://wanderingsparrows.pl">Wandering Sparrows</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://wanderingsparrows.pl/australia/pierwsze-tygodnie-w-australii/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2349</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
