Węgry

Wyprawa dookoła Europy EXT 2011 Odc 23: Węgry, przeszukanie busa i clubbing

Cywilizacja- w jednym słowie można opisać nasze oczekiwania wobec przejścia granicznego Chorwacja- Węgry.

Do tej pory nie wiemy kto się bardziej ucieszył z jej przekraczania.

My- zbliżając się do Polski czy panowie celnicy, którzy patrzyli na nas jak na zaprzęg słoni Hannibala w Alpach. Zdawali się oni nie widzieć nikogo na tej granicy od dawna. Co też tłumaczy ich chęć obejrzenia tyłu busa ( pierwsze otwarcie w ciągu wyjazdu na wezwanie mundurowych!). Pierwsza myśl po otworzeniu paki – mogliśmy posprzątać busa. Druga myśl- Monia, bardzo ładna bielizna.

Bez większych problemów wjechaliśmy na teren Węgier, gdzie po szybkich zakupach w biomarkecie, zatrzymaliśmy się na dyniowy obiad. Trochę nieswojo czuliśmy się obserwowani przez stado łosi!- kolejny związek Węgier i Finlandii. Oczywiście poza niezrozumiałymi językami- które się wywodzą z tej samej rodziny.

IMG_9464

Na tym to przystanku Cebula postanowiła udowodnić istnienie innego wymiaru w naszych lukach bagażowych i wejść do jednego z nich. Zrzućmy winę na obiad. Jakkolwiek, inny wymiar nie był godzien przyjąć takiego umysłu i Cebula weszła… ale bez głowy.

Kolejny pit-stop

Wypadł nad „węgierskim morzem” Balatonem. Jak podaje encyklopedia internetowa woda w Balatonie jest bogata w aniony (węglany,siarczany) oraz w kationy (magnezwapńsód). My dodatkowo zaobserwowaliśmy bogactwo błota, brudu i śmieci, i to wszystko na oszałamiającej głębokości 70cm. Jakoś tak, po tym całym chorwackim wybrzeżu, nie podobało nam się tu.

Za to Budapeszt…

to już całkiem inna historia. Wszystko dzięki naszemu gospodarzowi Markowi- znajomy Kasi z czasów wymiany zagranicznej w Portugalii, który nie tylko nas gościł w swoim domu, ale również postanowił pokazać cały Budapeszt z taksówkarską dokładnością. No właśnie, Mark dorabia czasami jako taksówkarz, stad wie gdzie można wjechać, gdzie zaparkować wytyczając nam trasy po Budapeszcie niczym GPS. Dzięki niemu zaparkowaliśmy pod samą Cytadelą, pod samym Zamkiem Królewskim, następnie pod Parlamentem ( notabene największy na świecie) oraz na Placu Bohaterów, na którym odbywały się pokazy woltyżerki konnej sięgającej umiejętności średniowiecznych tatarów.

IMG_9473

Wieczór natomiast spędziliśmy równie kulturowo

Sięgając tym razem do współczesnej kultury studenckiej- clubbingu. Jest jedno rewelacyjne miejsce w centrum Budapesztu z siecią barów na otwartym powietrzu, dwoma scenami z różnym rodzajem muzyki, z klimatem niczym na małym wakacyjnym festiwalu, za jedyne 0,90 centów! Tam też Wróbel praktykował nowo poznaną teorie- że wszędzie są zniżki studenckie- wystarczy tylko zapytać. Tu też były- ale tylko na piwo. Wzięliśmy co było. Na szczęście powrót do domu taksóweczką z firmy, w której pracuje Mark.

Następnego ranka,

po raz kolejny rozbrzmiała z głośników busa piosenka „ Gas, gas” Bregovitza- nieodłączny element rozpoczęcia kolejnego etapu podróży.

Dodaj komentarz